Dobre pytanie, prawda? I bardzo łatwa odpowiedź. Tylko, czy jeśli na pytanie „jak nie przytyć w święta?” odpowiem „zachować umiar” będzie to dla Was odpowiedź kompletna i dająca satysfakcję? Myślę, że nie. I dlatego postaram się rozwinąć w tym temacie bardziej.

I już na wstępie przyznam się do tego, że jestem tak wielkim łasuchem, że w święta mam poważne kłopoty z zachowaniem umiaru w jedzeniu. Bo chociaż to właśnie słowo umiar jest kluczem do tego, by nie przytyć w święta, to jak można o nim pamiętać, kiedy na stole jest tyle pyszności? I nie mam tu wcale na myśli świątecznych dań, które oczywiście też bardzo kuszą, ale i te wszystkie słodkości, które wręcz krzyczą do mnie: weź mnie, zjedz mnie! Też tak macie?

W takim razie ten wpis jest dla Was. I dla tych wszystkich, którzy nie chcą dzień po świętach obudzić się z ogromnymi wyrzutami sumieniami, niestrawnością, bólem brzucha i dodatkowymi kilogramami. I dla tych, którym właśnie udało się zmienić nawyki żywieniowe albo zrzucić nadprogramowe kilogramy, przez co wizja zbliżających się świąt będzie wielką próbą walki z pokusami i ćwiczeniem siły woli.

Jak nie przytyć w święta?

Jednym z najlepszych nawyków żywieniowych jest wprowadzenie regularności spożywania posiłków. W święta, gdy na stole co chwilę pojawiają się nowe potrawy i gdy spędzamy przy nim wiele godzin, nie trudno o podjadanie i sięganie po kolejne porcje jedzenia. Regularność jedzenia trudno zachować też w Wigilię, gdy w wielu domach obowiązuje ścisły post i przez cały dzień nie powinno jeść się praktycznie nic. Ratunkiem dla nas jest podjęcie wyzwania zachowania regularności spożywania posiłków. W Wigilię polecam zjeść pożywne śniadanie i przynajmniej 2-3 małe posiłki, zanim zasiądziemy do kolacji. Może to być smoothie, kanapka, jogurt z owocami, porcja świeżych warzyw. Ważne, żeby nasz układ pokarmowy przez cały dzień pracował, jak należy, a po sutej kolacji nie zwariował od nadmiaru. Jeśli wigilijna kolacja będzie naszym jedynym, albo nie wiem, drugim posiłkiem, to niestrawność gwarantowana. Poza tym zjedzenie więcej niż potrzebujemy po całodziennym poście też nie będzie w takiej sytuacji trudne.

Regularność posiłków podczas świąt możemy zachować zaczynając dzień od śniadania w ciągu 1-2 godzin od wstania z łóżka. Następny posiłek – niech to będzie coś lekkiego – kawałek ryby, sałatka – zjadamy najwcześniej po upływie 2,5-3 godzin od śniadania. Świąteczny obiad, później lekka przekąska (okej, niech to będzie kawałek ciasta) i kolacja (najlepiej warzywna i z kubkiem zielonej herbaty) też powinny być zjadane z zachowaniem 3-4 godzinnych przerw. A żeby pomiędzy posiłkami nie kusiło nas wszystko to, co właśnie pojawiło się na stole, albo czego jeszcze nie spróbowaliśmy – wstajemy od niego. Proste prawda? A jak już wstaniemy, proponuję wyjść na spacer. Nawet wtedy, gdy większość rodziny upiera się na zostanie przy stole, albo przejście jedynie na kanapę. 30 minut spaceru to naprawdę super opcja, z której sama staram się zawsze w święta korzystać i do której Was również zachęcam.

Kolejnym patentem na to, jak przetrwać święta bez dodatkowych kilogramów jest ograniczenie próbowania świątecznych przysmaków do naprawdę małych porcji i zjadania ich z małych talerzy. A do picia między posiłkami przygotować wodę z cytryną i pomarańczą lub dzbanek zielonej herbaty z listkami świeżej mięty.

Polecam również zadbać o to, co sama stosuję od kilku lat – czyli decydowanie o tym, co się znajdzie na świątecznym stole. Dzięki temu zawsze możemy przemycić na stół lekkie potrawy i odchudzić te tradycyjne. Oczywiście najłatwiej jest to zrobić, gdy spędzamy święta u siebie, a trudniej, gdy wszędzie jesteśmy gośćmi. Zawsze jednak możemy zabrać ze sobą kilka własnych potraw w małych miseczkach i wręczyć je gospodarzom przy wejściu – babcia na pewno się nie obrazi, tylko podziękuje i wciśnie naszą sałatkę na stół. Gdzieś tam pomiędzy miski z sałatką jarzynową 🙂

Odchudzanie świątecznych potraw nie jest trudne. Już piekąc ciasta cukier możemy zamienić na ksylitol, do sałatki jarzynowej dodać jogurt zamiast majonezu (u mojej mamy to nie przejdzie, ale może u Was się uda), rybę upiec z ziołami, a zamiast śledzia w oleju wybrać tego w occie. Jeśli chodzi o ryby, to warto zadbać o to, aby to właśnie one przeważały na świątecznym stole, bo to zdecydowanie zdrowsza i lżejsza opcja niż tłuste mięsa. W tym wpisie Klaudia zebrała przepisy na świetne świąteczne potrawy dla wegan, które są przy okazji również bezglutenowe – warto wypróbować przynajmniej jeden z nich, nawet jeśli nie jesteśmy weganami! Ja na pewno skuszę się na jakiś pasztet (uwielbiam pasztety warzywne!).

Świąteczne słodkości – mój największy problem! Tradycją w moim domu jest, że ciast jest zawsze dużo i nie są to fit-słodkości niestety. A i żeby nie było wątpliwości – to ja te wszystkie ciasta piekę. W tym roku postanowiłam być twarda i ograniczyć liczbę ciast do trzech. To i tak dużo? Nie…u mojej mamy to zdecydowanie za mało 🙂 Także ciasta będą trzy. Planuję zadbać o to, żeby nie były to typowe bomby kaloryczne, ale czy mi się uda i nie polegnę podczas negocjacji – nie wiem. W każdym bądź razie, na pewno pojawią się też bajaderki z ciecierzycy, dzięki czemu przynajmniej część słodkości będę mogła jeść bez wyrzutów sumienia (co nie znaczy, że bez ograniczeń). Jeśli macie jakieś fajne pomysły i sprawdzone przepisy na świąteczne ciasta dajcie mi znać. Tylko od razu proszę pomińcie serniki i rafaello z kaszy jaglanej, które mi nie wychodzą.

Tym, co pomoże nam nie przytyć w święta i zadbać o dobre samopoczucie jest też picie dużej ilości wody, pamiętanie o tym, żeby jeść wolno i małymi kęsami i nie poddawanie się – nawet jeśli w jeden ze świątecznych dni przesadzimy z jedzeniem, kolejnego postarajmy się już tego nie powtarzać. Przy okazji jeszcze mała prośba – to, że nie chcemy przytyć, nie oznacza, że mamy sobie odmawiać wszystkiego i jeść tylko mandarynki. Przesada w drugą stronę nie jest wcale dobra i może wpędzić nas w zły nastrój, albo jeszcze gorzej – sprawić, że nie wytrzymamy narzuconego sobie reżimu i dopadnie nas atak niekontrolowanego obżarstwa. A tego przecież najbardziej chcemy uniknąć.

Pamiętajcie też, że święta są po to, by nie myśleć o diecie. Ale to nie znaczy, że mamy na te dwa dni zrobić ze swojego organizmu śmietnik i wrzucać tam wszystko w niekontrolowanych ilościach.

A jakie Wy macie sposoby na to, żeby nie przytyć w święta, uniknąć niestrawności i uczucia przejedzenia? A może wcale nie zajmujecie sobie tym głowy, jecie co chcecie i w ilości, na jaką macie ochotę?