Nie chcecie wiedzieć, ile razy zabierałam się za napisanie tego wpisu, ile razy go zmieniałam i ile razy to, co już napisałam wylądowało w koszu. Ale obiecałam, że napiszę Wam o tym, jak prowadzić bloga i co mogę poradzić początkującym blogerom i postanowiłam, że słowa dotrzymam.

Nie czuję się ekspertką w temacie blogowania i dlatego pisanie o tym, jak prowadzić bloga nie przychodzi mi łatwo. Postanowiłam jednak, że zrobię wyjątek i przy okazji podsumowania dwóch lat blogowania i podzielenia się z Wami refleksjami o tym, co mi dało blogowanie, napiszę też o tym, co mi w rozwijaniu i prowadzenia bloga pomogło. Być może jesteście właśnie na początku tej drogi i próbujecie rozwijać swoje blogi, a moje rady mogą Wam w tym pomóc.

Pamiętajcie jednak o tym, że nie ma jednej i słusznej recepty na blogowanie. Każdy z nas jest inny i wyjątkowy i każdy z nas może pisać blog po swojemu i robić to tak samo dobrze, jak robią to najlepsi blogerzy. I wcale nie musi stosować rad, czy wskazówek, których udzielają blogowi eksperci. W blogosferze jest miejsce dla każdego, a to, czy nasz blog zyska popularność będzie przede wszystkim efektem naszej ciężkiej pracy.

Jak prowadzić bloga?

Na pytanie jak prowadzić bloga mam tylko jedną odpowiedź – robić to po swojemu. Mieć pomysł, pisać o tym, co nas interesuje i o tym, o czym sami chcielibyśmy czytać. I pisać tak, jakbyśmy właśnie odpowiadali coś przy kawie najlepszej koleżance, a nie tak, jakbyśmy występowali przed wielkim audytorium. Nasze pisanie musi być autentyczne i naturalne. Nie możemy zastanawiać się nad każdym napisanym zdaniem i analizować, czy oby na pewno jest napisane w odpowiednim tonie. A tak będziemy pisać tylko wtedy, gdy będziemy pisać o tym, co lubimy, co jest naszą pasją, co nas fascynuje, interesuje, bulwersuje, czy zachwyca.

Tematyka bloga ma być w nas. To, o czym piszemy ma wynikać z naszych poglądów, zainteresowań, doświadczeń, pasji, umiejętności. To nie może być podążanie za trendami i za tym, co jest modne.

Blogowanie zaczynające się od tego, że mam pomysł „będę pisać bloga”, ale „nie wiem, o czym będę go pisać”, nie jest dobrym pomysłem. Bo będzie brakowało w tym autentyczności, pasji i nas. A to czytelnicy, którzy są bardzo wymagający, szybko zauważą.

Wierzę, że blog musi mieć wartość

Blog może przyciągać z wielu powodów. Pięknym designem, chwytliwymi tytułami, świetnymi zajawkami na Facebooku. Ale jeśli chcemy mieć stałe grono czytelników i przyciągać na bloga kolejnych, powinniśmy zadbać o coś więcej. I jest tym wartościowa treść, bez której ja sobie blogowania nie wyobrażam.

Sama czytam tylko te blogi, na których są wartościowe treści. I nie mówię tu tylko o blogach, z których mogę się czegoś nauczyć, bo wartościowa jest też treść, która dostarczy mi rozrywkę. Chodzi jednak o to, że wybieram do czytania takie blogi, których autorzy piszą treści, na których czytanie nie szkoda mi czasu.

Takie treści znajdziecie też na moim blogu. Niemal od samego początku postawiłam bowiem na jakość i na to, żeby moje wpisy były wartościowe. I chociaż nie byłam pewna, czy to się sprawdzi i ktoś te długie i przepełnione dużą ilością porad, wskazówek i informacji wpisy będzie czytał, poświęcałam długie godziny na ich przygotowanie. Teraz wiem, że było warto, bo szybko zaczęliście traktować mój blog jako źródło cennych porad i wiedzy podanej w przystępny sposób. I bardzo Wam za to dziękuję!

Uczę się od innych

W międzyczasie podpatrywałam też innych blogerów i starałam od nich uczyć. Przeczytałam książki Tomka Tomczyka, sporo wyniosłam z wpisów Doroty i jej cyklu „Kulisy blogowania„, często zaglądałam do Uli Phelep, nieocenione były (i nadal są) wpisy i poradniki Natalii z Jest Rudo. I starałam się wybierać z tego wszystkiego, co u nich przeczytałam to, co uważałam, że na moim blogu może się sprawdzić i co będzie pasowało do mnie. Kilka razy się pomyliłam, kilka razy rozczarowałam, ale też bardzo dużo skorzystałam.

Nauczyłam się też – i jest to bardzo ważna coś, co chcę, żebyście zapamiętali – że nie da się robić wszystkiego na raz. Chociaż nie. Da się, jeśli blogowanie jest naszym jedynym zajęciem i możemy poświęcać się temu każdego dnia. Ja nie mogę, a bardzo chciałam. W efekcie spinałam się bardzo, żeby pisać jak najlepsze teksty, rozwijać fanpage, robić ładne zdjęcia, codziennie publikować na Instagramie, od razu odpowiadać na komentarze i komentować u innych. W tym czasie chciałam robić też wiele innych rzeczy, a w efekcie nie robiłam nic, co pchnęłoby mnie do przodu. I gdy to zrozumiałam, wrzuciłam na luz i skupiłam się na tym, co wychodziło mi najlepiej, czyli pisaniu na bloga. Dalej robiłam zdjęcia do wpisów, ale jak mi coś nie wychodziło, to odkładałam aparat i korzystałam z darmowych banków zdjęć. Fanpage wciąż służył tylko do publikacji info o nowych wpisach, a aktywność na blogach ograniczyłam tylko do tych, które naprawdę lubiłam. O Instagramie w ogóle zapomniałam.

I wiecie co się stało? Blog zaczął się rozwijać, a czytelników przybywać. Bo chociaż nie wyglądał tak ładnie, jakbym chciała, to miał do zaoferowania pokaźną ilość dobrej treści. Fanpage też zaczął ożywać, gdy wrzuciłam na luz i zamiast każdy wpis zaczynać od dzień dobry, zaczęłam machać do Was łapką, mówić „hej, jak się macie” i okraszać wpisy serduszkami. A zdjęcia zaczęły wychodzić mi na tyle dobrze, że i Instagram dostał nowe życie i stał się bardziej angażują niż fanpage. Uwielbiam tam dla Was publikować, naprawdę!

Dlatego zachęcam Was do tego, żebyście układając sobie plan blogowania, skupili się na 1-2 rzeczach, które będziecie robić na 100%, a nie 5-10, z których każda będzie robiona po łepkach.

Lecimy dalej.

Dbam o dobre relacje

Kolejną rzeczą, która się u mnie sprawdziła było to, że ja od samego początku chciałam prowadzić blog profesjonalnie. Dlatego założyłam bloga na WordPressie, wykupiłam domenę, zleciłam hosting dla Zenbox.pl, a po kilku miesiącach zainwestowałam w profesjonalny szablon. Dzięki temu nie musiałam zmagać się z problemami technicznymi, nie zdarzyło mi się, żeby blog przestał działać, albo wszystko się rozsypało, gdy zmieniałam szablon na kolejny. Szybko zaczęłam ogarniać też SEO, dzięki czemu mam dzisiaj dużo wejść z wyszukiwarek i nawet, gdy piszę mniej, to blog odnotowuje dużo wejść.

Przez cały czas staram się też pisać regularnie, ale nie spinam się, gdy nowe wpisy nie pojawiają się w poniedziałek, środę i piątek. Blog jest dostosowany do mojego trybu życia, a nie moje życie do bloga.

Tym, co na pewno pomogło mi w blogowaniu było to, że ja niemal od początku wiedziałam, o czym ten blog ma być i o czym chcę pisać. Bo chociaż kilka tematów, na które próbowałam pisać z bloga wypadło, to te najważniejsze, które najbardziej ten blog definiują pozostały.

Konsekwencja, praca, cel, pasja to moim zdaniem najważniejsze atrybuty dobrego blogera. Do tego dochodzi też dobry warsztat, który przez cały czas trzeba ćwiczyć. Ale jest coś jeszcze, bez czego nawet blog z bardzo dobrą treścią może zostać niezauważony. A są to relacje.

Relacje z czytelnikami i relacje z innymi blogerami są niezbędne, by dać się poznać i zauważyć. I nie będę ukrywać, że mi sporo czasu zajęło, żeby dostrzec, jak to się przydaje i jak jest potrzebne.

Promocja – zarówno ta płatna, jak i ta, która nie kosztuje nas nawet złotówki też się przydaje i z każdej z tych form również starałam i nadal staram się korzystać. Nie będę Was oszukiwać, że wystarczy wierzyć w to, że dobra treść sprzeda się sama. Kiedyś pewnie tak było. Teraz jest jednak tyle blogów, że nawet dobrej treści trzeba pomóc się przebić.

Nie boję się inwestować i nie porównuję się do innych

Od samego początku inwestowałam w bloga i nadal to robię – opłacam hosting, za chwilę będę płacić abonament za newsletter, kupiłam dwa szablony, korzystam z płatnej promocji na Facebooku, wzięłam udział w szkoleniu MasterClass, kupiłam lepszy aparat, zaczęłam zlecać montaż filmów na Youtube. Nie są to małe wydatki, ale uważam, że są niezbędne jeśli chcę mieć popularnego, dobrego i profesjonalnego bloga, który w przyszłości być może zacznie na siebie zarabiać.

I tym, co szalenie dobrze się u mnie sprawdziło było to, że przestałam porównywać się do innych. Bo myślenie w sposób, że inni robią lepiej, więcej i bardziej nie było rozwojowe i podcinało mi skrzydła. Gdy zdałam sobie z tego sprawę i nabrałam większej pewności siebie, blog zyskał nową jakość, która szybko została doceniona.

Lubię swojego bloga

Myślę, a nawet jestem tego pewna, że chcąc mieć dobrego bloga, trzeba lubić to, co się robi i lubić miejsce, które się tworzy. Warto pamiętać o tym, by od czasu do czasu spojrzeć na siebie i swoje blogowanie krytycznym okiem, dostosowywać się do wymagań i potrzeb czytelników, chcieć się rozwijać i zmieniać. Ale przez cały czas trzeba być też sobą, o czym pisałam na początku i nie zapominać o tym, po co nam ten blog, jaki jest nasz cel i co naszym blogowaniem chcemy osiągnąć.

Ja swojego bloga polubiłam dopiero niedawno i myślę, że bardzo to widać. Po publikowanych treściach, po zdjęciach, po aktualnościach na Facebooku i zdjęciach na Instagramie. Przez te dwa lata blog nigdy nie był taki mój, jak jest teraz i widzę, że jest to przez moich czytelników dostrzegane i doceniane.

Dlatego jeśli właśnie zaczynacie blogować i zastanawiacie się, jak prowadzić bloga, róbcie to tak, żebyście sami dobrze się na swoim blogu czuli, lubili to miejsce, byli z niego dumni i chcieli to miejsce rozwijać nie tylko dzisiaj, ale też za miesiąc, rok, dwa. Doceniając siebie i swoją pracę, angażując się w nią i wkładając w nią serce, zostaniecie docenieni też przez czytelników, którzy będą do Was wracać.

 

Uf! Dobrnęłam do końca i chociaż nadal nie jestem przekonana, czy udało mi się odpowiedzieć na pytanie jak prowadzić bloga, to na pewno coś na temat blogowania udało mi się przekazać. Mam nadzieję, że skorzystacie z moich porad i doświadczeń, którymi podzieliłam się w tym wpisie, a Wasze blogi będą się pięknie rozwijać i zawojują polską blogosferę. Bardzo Wam tego życzę!

Jeśli macie do mnie jakieś pytania o to, jak prowadzić bloga, piszcie śmiało. Zaproście też mnie i moich czytelników na swoje blogi – zostawcie link, napiszcie kim jesteście i o czym piszecie. Z przyjemnością poznam tworzone przez Was miejsca!

 

A jeśli spodobał Wam się ten wpis lub uważacie, że może się komuś przydać udostępnijcie go na Facebooku. Będzie mi bardzo miło, bo w ten sposób docenicie moją pracę.

Bądźcie też na bieżąco z kolejnymi wpisami na blogu i moimi aktualności w social mediach. Polubcie fanpage bloga na Facebooku i koniecznie zaglądajcie na Instagram, gdzie nie tylko dodaję zdjęcia, ale jestem też niemal codziennie na Instagram Stories.

 

Fot. Jest Rudo