Pierwszy tydzień nowego roku już za nami, a ja wciąż czuję tak podekscytowana, jakby zaczął się dosłownie 5 minut temu. Uwielbiam ten moment, gdy żegnamy stary, a witamy nowy rok. Czas snucia noworocznych planów i spisywania podsumowań. Dzielenia się sukcesami i porażkami minionych 365 dni. Dzisiaj mam dla Was wpis, w którym opisałam moje plany na 2018 rok. Nie jest to typowy plan, jakiego można się spodziewać, ale ja swoje cele i plany wyznaczam w dość swobodnej i niebanalnej formie. Dzięki temu cieszę się podwójnie, gdy uda mi się zrealizować coś więcej niż planowałam, a nie stresuję, gdy z listy 30 planów na dany rok wykreślę tylko 2 😉

Podsumowania roku i plany na 2018 rok pojawiły się już chyba na wszystkich czytanych przeze mnie blogach. Czuję się więc trochę opóźniona i mam wrażenie, że to temat już nieaktualny, ale i tak postanowiłam, że się nimi z Wami podzielę. A robię to dokładnie tydzień po tym, gdy powitaliśmy 2018 rok. Dlaczego tak późno?

Za napisanie tego wpisu zabierałam się kilka razy, ale nie dałam rady tego zrobić, bo…poczułam, jak bardzo potrzebuję odpocząć. A jak już się w ten odpoczynek wkręciłam i poczułam, jak bardzo mi służy, nie miałam ochoty go przerywać! I dlatego postanowiłam, że moje plany na 2018 rok będą w dużym stopniu kręciły się właśnie wokół odpoczynku. Bo z czym, jak z czym, ale z odpoczywaniem i czasem dla siebie mam największy problem. A moje ciało coraz częściej przypomina mi o tym, jak bardzo tego potrzebuje.

Moje plany na 2018 rok – odpoczynek i więcej czasu dla siebie

Jeśli śledzicie mnie na Instagramie i oglądacie moje Insta Stories to już wiecie, że przez kilka dni nie miałam możliwości pracy przy komputerze i pisania. Od pewnego czasu dokucza mi bardzo uciążliwy ból szyjnego odcinka kręgosłupa, który w bardzo nasilonym stadium powoduje też silny ból głowy, wywołuje zawroty głowy i mdłości. Nie mogę wtedy siedzieć przy komputerze, wiele innych czynności też sprawia mi ból, a jedyne co pomaga, to wyleżenie tego i rozmasowanie mięśni, co też jest bardzo bolesne…Dzisiaj jest drugi dzień, gdy czuję się dobrze, ale żeby nie dopuszczać do stanu, gdy ból paraliżuje mi pracę, muszę bardziej o siebie zadbać. Dlatego na pierwszym miejscu w moich planach na ten rok jest odpoczynek, obok którego, równolegle, wpisałam dbanie o siebie.

Dbanie o siebie to z kolei więcej ruchu i aktywności fizycznej, bo przez ostatnie kilka miesięcy okropnie się zasiedziałam. Ograniczona ilość czasu spędzanego na świeżym powietrzu, brak ćwiczeń na siłowni i mała ilość spacerów – to wszystko już też zaczyna dawać mi w kość, a ja coraz bardziej czuję, jak źle się przez to czuję. Dlatego plan jest taki, żeby co najmniej 2-3 razy w tygodniu wyjść na długi spacer, 2-3 razy w tygodniu być na siłowni i uwaga! zacząć praktykować jogę. I żeby nie było – pisząc to jestem już na etapie wprowadzania tych planów w życie – w tym tygodniu dwa razy byłam na godzinnym spacerze (za każdym razem przeszłam w tym czasie 5 kilometrów), w sobotę byliśmy z dziećmi na sankach, a w niedzielę po raz pierwszy ćwiczyłam jogę. Jeszcze tylko siłownia i kto wie, czy nie pójdę tam jeszcze dzisiaj?

Więcej mnie

Poza zwiększeniem ilości aktywności fizycznej, mam twarde postanowienie lepiej jeść. I w końcu schudnąć, czyli zrobić to, czego nie zrobiłam przez cały poprzedni rok. Niestety, ale zabrakło mi wytrwałości i motywacji. Podjęłam kilka prób, każda była nieudana, aż z końcem roku całkiem sobie odpuściłam. W nowy rok wchodzę z postanowieniem wprowadzenia wielu zmian w moim sposobie odżywiania, ale chcę żeby odbywały się stopniowo i były wprowadzane naturalnie. Nie będzie więc (przynajmniej na razie) żadnej rewolucji, ale plan jest taki, żeby pierwsze półrocze tego roku zamknąć wynikiem 10 kilogramów mniej. O moich poczynaniach i postępach będę oczywiście pisać. Bo kolejny plan na ten rok to…

Więcej mnie na blogu. Czuję, że w końcu nadszedł ten moment, w którym jestem gotowa pisać więcej o sobie, o moich sukcesach i porażkach, doświadczeniach z dietami, problemami ze zdrowiem (których na szczęście prawie nie mam), brakiem konsekwencji i zdrowych nawykach, których wprowadzanie nie zawsze idzie mi tak, jakbym tego chciała. Chcę, żeby w moich tekstach było więcej mnie i moich opinii na różne tematy i mam nadzieję, że nie polegnę i uda mi się ten plan zrealizować na 100%.

Lista planów, której nie ma

A jeśli już o blogu mowa – tutaj też będą zmiany, ale poświęcę im oddzielny wpis,  w którym podsumuję też to, co działo się na blogu przez cały poprzedni rok. A mam co podsumowywać i o czym pisać, bo był to naprawdę udany rok, za który jestem Wam ogromnie wdzięczna. W końcu gdyby nie Wy, tego bloga by nie było.

Wracając do planów na 2018 rok to na mojej liście, która nie została nawet spisana i jest po prostu w mojej głowie, jest przeczytanie wszystkich zaległych książek, które mam w domu. Są też podróże, w tym majowe wakacje w Hiszpanii, które już udało nam się zaplanować. W planach wyjazdowych są też weekendowe wypady pod namiot i odkrywanie uroków Norwegii, o której w tym roku będę chciała więcej Wam pisać i opowiadać na kanale na Youtube, który dostanie ode mnie drugą szansę, bo w ubiegłym roku nie poszło mi tam za dobrze i szybko sobie odpuściłam dalsze tworzenie w tym medium.

Chciałabym też bardziej dbać o relacje międzyludzkie (nie lubię tego słowa, ale innego pasującego nie znam), bo jestem w tym fatalna. I nabrać odwagi do praktykowania norweskiego, którego nadal zamierzam się uczyć.

A poza tym wszystkim, o czym napisałam, planuję w tym roku być na maksa szczęśliwa. I taki mam też plan na resztę życia ♥

A jakie są Wasze plany na 2018 rok? Czy udało Wam się je spisać, czy tak jak ja, macie je wszystkie w głowie i zamierzacie realizować w odpowiednim terminie? Koniecznie mi o tym napiszcie!

I wybaczcie, że dopiero dzisiaj, ale życzę Wam wszystkiego dobrego na ten nowy, 2018 rok! ♥