Wiadomość o takim tytule znalazłam ostatnio w swojej skrzynce e-mailowej i nie mogłam oprzeć się pokusie, by od razu go nie przeczytać. Okazało się, że jest to reakcja na mój wpis, w którym napisałam o tym, że przestałam jeść słodycze. Autorka poprosiła mnie o kilka wskazówek, jak to zrobić – jak przestać jeść słodycze, by w końcu rozstać się z cukrem. Chcecie wiedzieć, co jej odpowiedziałam?

„Droga Marto, jeśli chcesz rozstać się z cukrem, nie wystarczy, że przestaniesz jeść słodycze. Z Twojego jadłospisu, lodówki i szafek w kuchni (oraz szufladek w sypialni) muszą zniknąć też (i tu pojawiła się długa lista produktów, w których jest cukier). Jeśli przestaniesz jeść słodycze zrobisz jedynie mały, oczywiście bardzo ważny, krok żeby ograniczyć cukier w diecie. Ale przed Tobą cała masa wyrzeczeń, żmudne czytanie etykiet i szukanie cukru w cukrze. Czy jesteś na to przygotowana?”

Bo ja nie.

I nie wiem, czy kiedykolwiek będę.

Bo cukier jest wszędzie i to naprawdę niełatwe zadanie jest wykluczyć go z diety całkowicie.

I czy w ogóle jest to konieczne, żeby cukier rzucić i definitywnie się z nim rozstać?

To nie lata 50-te. Cukier już nie krzepi

Gloryfikowany przez wiele lat cukier jest dzisiaj prawdziwą zmorą dietetyków, którzy każdego dnia muszą odpowiadać kilkanaście razy na pytanie, jak ograniczyć cukier, albo sami naprowadzać swoich pacjentów na to, by to zrobili. Prawda jest taka, że niemal wszyscy spożywamy go codziennie za dużo.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia średnie spożycie cukru w Polsce stanowi 19% dziennego zapotrzebowania kalorycznego u osoby dorosłej. Dzieci zjadają go jeszcze więcej, a tymczasem wytyczne są jasne: dziennie powinniśmy spożywać nie więcej niż 50 g cukru (czyli 10% całkowitego zużycia energii), a najlepiej, gdybyśmy ograniczyli się do połowy tej dawki, czyli 25 g cukru (5% całkowitego zużycia energii).

Dla jasności dodam jeszcze tylko, że zalecenia WHO nie odnoszą się do cukru znajdującego się w warzywach i owocach oraz laktozy, która jest naturalnym cukrem znajdującym się w mleku i jogurcie naturalnym.

Gdybyśmy chcieli spożywać cukier zgodnie z zaleceniami WHO to w opcji maksimum moglibyśmy zjeść dziennie 12 łyżeczek cukru, a w wersji minimum 6. To dużo, czy mało?

Biorąc pod uwagę to, jak dużo produktów spożywczych zawiera cukier i ile dziennie, często nieświadomie, potrafimy go zjeść, to mało.

Chleb, wędliny, keczup, soki, jogurty owocowe, płatki śniadaniowe, mieszanki przypraw – większość tych produktów zawiera w swoim składzie cukier. W produktach wysoko przetworzonych potrafi on zajmować nawet 75% całkowitego składu!

Do tego dochodzą jeszcze słodzone napoje (mała puszka coli to 10 łyżeczek cukru!), ciastka, batoniki, żelki.

Cukier, cukier, cukier.

Czyli puste kalorie, substancja pozbawiona niemal całkowicie jakichkolwiek składników odżywczych (i co z tego, że cukier jest z buraka, jeśli podczas rafinacji traci wszystkie minerały), przyczyna otyłości i wielu innych chorób.

Przez naszych dziadków i rodziców uważany za najtańszy i jednocześnie najlepszy składnik odżywczy. Bo przecież cukier to energia, prawda?

Dzisiaj na cukier patrzymy już inaczej. Wiemy, że jest potrzebny, ale nie w każdej postaci i nie w każdej ilości.

Dlaczego chcesz rozstać się z cukrem?

Eliminowanie cukru z diety jest obecnie z jednej strony bardzo modne, z drugiej wręcz zalecane przez lekarzy i dietetyków. Jego nadmierne spożywanie nie wpływa korzystnie na nasz organizm i może prowadzić m.in. do otyłości, miażdżycy, nadwrażliwości trzustki na glukozę, zakwaszenia organizmu, osłabienia odporności i zaburzenia procesów trawiennych. Cukier nie sprzyja też naszej skórze, powoduje problemy z koncentracją, może nadmiernie pobudzać, albo sprawiać, że będziemy senni i otępiali. I niestety może nas od siebie uzależnić.

Uzależnienie od cukru polega przede wszystkim na tym, że im więcej go jemy, tym większą mamy na niego ochotę. Ile razy udało Wam się zjeść ciastko i nie sięgnąć od razu po następne?

Ale musimy pamiętać o tym, że cukier to nie tylko słodycze.

Dlatego chcąc z niego zrezygnować, warto zadać sobie kilka pytań i oczywiście udzielić na nie odpowiedzi. Poza poznaniem odpowiedzi na pytanie, dlaczego właściwie chcę zrezygnować z cukru (bo w internecie pisali, że tak trzeba… bo chcę schudnąć… bo dzień zaczynam od ciasteczka, a kończę na drożdżówce i nie chcę już tak jeść… bo od kilku miesięcy jestem osłabiona/osłabiony i czuję się źle…) warto też zastanowić się nad tym, w jakim zakresie chcę to zrobić.

Czy ograniczyć cukier absolutnie do zera, przechodząc wszystkie etapy detoksu cukrowego?

Zrezygnować ze słodzenia kawy/herbaty, picia słodkich napojów i jedzenia drożdżówek?

Przestać jeść słodycze?

Zastąpić biały cukier jego zdrowszym zamiennikiem?

Bo to właśnie tu jest pies pogrzebany (nie lubię tego powiedzenia, ale jakoś tak mi naturalnie pasowało). Trzeba wiedzieć, co to tak naprawdę znaczy rozstać się z cukrem. Bo to nie to samo, co zastąpienie go miodem lub ksylitolem. Nie wystarczy też nie jeść ciasteczek i ukochanej czekolady.

Eliminacja cukru z diety nie jest łatwa

Żeby wyeliminować i wyrzucić cukier z diety trzeba przestać używać go w ogóle. Nie ma zamienników. Nie ma wybierania jednej z opcji: dzisiaj nie zjem ciastka, jutro nie wypiję coli. Jest za to detoks cukrowy, który np. przy kandydozie wymaga rezygnacji z jedzenia większości owoców! Jest też konieczność czytania etykiet wszystkich produktów spożywczych i szukania w nich cukru, który może być ukryty nie tylko pod nazwą cukier. A to się wiąże z tym, że ze sklepu będziemy wychodzić z niemal pustymi koszykami.

Dlatego ja do tej pory na całkowitą rezygnację z cukru się nie zdecydowałam. A myślałam nad tym wiele razy.

Zamiast definitywnie rozstać się z cukrem postanowiłam ograniczyć jego spożywanie. I ta opcja bardzo mi pasuje.

Dzięki temu, że zwracam uwagę na etykiety produktów, nie kupuję słodzonych jogurtów i płatków, nie ruszam niczego co zawiera syrop glukozowo-fruktozowy i syrop fruktozowy, cukru w mojej diecie jest dużo mniej.

Większość posiłków przygotowuję w domu, dzięki czemu mam kontrolę nad tym, czy jest w nich cukier i jeśli tak, to w jakiej ilości.

Staram się wybierać zdrowsze zamienniki cukru (najczęściej jest to miód, ale zdarza mi się też kupić ksylitol, syrop z agawy i syrop klonowy), ale nie szaleję z ich ilością, bo nawet te zdrowe zamienniki cukru to nadal cukier. Coś, co jest słodkie i nadaje potrawom słodki smak. A to właśnie od słodkiego smaku się uzależniamy. Nie ma więc sensu rezygnować ze stosowania białego cukru po to by zamienić go na ksylitol i nadal spożywać go w olbrzymich ilościach (w przypadku ksylitolu jest to zresztą dość ryzykowne). Nie na tym to polega. Albo ograniczamy cukier i staramy się przyzwyczajać nasze kubki smakowe do mniej słodkich smaków, albo dajemy sobie spokój z tym tematem i przynajmniej nie wydajemy bez sensu kasy na cukier brzozowy, który kosztuje 35 zł za kilogram.

Przy rozsądnym spożywaniu cukru możemy pozwolić sobie nawet na to, żeby jednak to zło, ta biała śmierć, czyli zwykły cukier od czasu do czasu używać. I kluczowe jest właśnie to od czasu do czasu.

Drożdżówka zjedzona raz na jakiś czas na śniadanie, nawet posłodzona cukrem i oblana słodkim lukrem, krzywdy nam nie zrobi.

Lody z bitą śmietaną też. O ile nie będziemy obżerać się nimi co wieczór.

 

Jestem zwolenniczką prostych zmian i rozwiązań, a we wszystkim staram się zawsze zachować zdrowy rozsądek i znaleźć złoty środek. I pewnie dlatego nie jestem jeszcze na diecie paleo, nie rzuciłam glutenu i dolewam do kawy zwykłe mleko.

I dlatego też nie zamierzam rzucać cukru i się z nim rozstawać, ale chcę trzymać go na dystans. 

A na odpowiedź od czytelniczki Marty nadal czekam. Jestem bardzo ciekawa, czy i jaką decyzję odnośnie rezygnacji z cukru w diecie podjęła.

 

OK, to teraz na Was kolej. Możecie na mnie krzyczeć, że jestem nieodpowiedzialna, że cukier to zło i że absolutnie i kategorycznie nie powinnam go jeść. Możecie też napisać, że takie podejście do tematu spożywania cukru jest super i się z nim zgadzacie. Przy okazji możecie też wspomnieć o tym, jak to z tym cukrem jest u Was – słodzicie, ile, czym i dlaczego tak dużo? 😉

Jeśli spodobał Wam się ten wpis lub uważacie, że może się komuś przydać, dajcie mi o tym znać – skomentujcie lub udostępnijcie. Będzie mi bardzo miło!

Bądźcie też na bieżąco z kolejnymi wpisami na blogu i moimi aktualności w social mediach. Polubcie fanpage bloga na Facebooku i koniecznie zaglądajcie na Instagram, gdzie nie tylko dodaję zdjęcia, ale jestem też niemal codziennie na Instagram Stories.

Zapraszam Was też do dołączenia do grona ponad pół tysiąca odbiorców Make Happy Day NEWS! Kolejny list leci do Was już w środę rano!