Zdarza Wam się, że zapisujecie gdzieś swoje marzenia? Ja po raz pierwszy zrobiłam to dwa lata temu i spisałam listę marzeń, którą zresztą udostępniłam na blogu. Przez ten czas wiele się w moim życiu zmieniło, wiele marzeń spełniło, a wiele przestało mieć znaczenie. Doszły za to nowe, a jednym z nich było, by mieć jeden dzień tylko dla siebie. I to marzenie właśnie niedawno się spełniło.

Myślę, że to, jak ważne było to marzenie zrozumie każda kobieta, która prowadzi intensywny tryb życia, a to, na co ma najmniej czasu, to czas tylko dla siebie. Piątkę przybije mi też pewnie każda mama, która zajmuje się domem i dziećmi, oraz ta, która poza domem i dziećmi ma też pracę. Ja właśnie jestem taką kobietą i mamą, która ma dwójkę dzieci, dba o dom, codziennie gotuje obiady, pisze i rozwija bloga, a do tego ma też pracę zdalną, na którą musi poświęcić codziennie kilka godzin. Do tego staram się być też aktywna i każde wyjście na siłownię jest czasem tylko dla mnie. Poza tym, mam go naprawdę niewiele, bo doba jest niestety zwyczajnie za krótka.

Ten jeden dzień, który miał być tylko dla mnie postanowiłam przeznaczyć na totalny relaks i oderwanie się od wszystkiego. A żeby to zrobić, musiałam być na urlopie, wyjść z domu i wyłączyć internet w telefonie.

Pomysł, co będę robić w ten wyjątkowy dzień był właściwie tylko jeden. Miało być to kilka godzin spędzonych w SPA, po których poczuję się jak nowonarodzona.

Takie właśnie miałam marzenie

W realizacji marzenia pomógł mi Katalog Marzeń. To właśnie w ramach akcji #chcętoprzeżyć mogłam skorzystać z jednej z wybranych atrakcji. I tylko przez chwilę wahałam się, czy dnia w SPA nie zamienić na skok ze spadochronem, ale jak na typowego cykora przystało, wybrałam bezpieczniejeszą i wygodniejszą opcję. I absolutnie nie żałuję, bo taki pobyt w salonie kosmetycznym, salonie odnowy biologicznej, czy salonie SPA to coś, co każda kobieta powinna zrobić dla siebie przynajmniej raz na kilka miesiący!

Z dostępnych w Katalogu Marzeń ofert tylko jedna spełniała moje oczekiwania, dlatego wybór miejsca, w którym spędzę ten jeden dzień, który ma być tylko dla mnie, padł na Sensual SPA w Białymstoku. Szłam tam niepewna tego, co mnie czeka, bo nie mam doświadczenia z wizytami w podobnych miejscach. A wyszłam…totalnie zrelaksowana, wypoczęta i wypielęgnowana od stóp do głów!

Jeden dzień w Sensual SPA

Zabiegi, którym poddałam się tego dnia (a może raczej, którym zostałam poddana) to ujędrniający peeling całego ciała, masaż relaksacyjny, manicure, pedicure i oxybrazja. Wszystkie przeprowadzone w bardzo miłej atmosferze i przy bardzo kojącej muzyce.

Szczególnie masaż był doświadczeniem, który na pewno będę chciała powtórzyć! Po raz pierwszy byłam masowana przez profesjonalną masażystkę i było to naprawdę przyjemne uczucie. Masaż, który miał pomóc mi się zrelaksować i odprężyć, rzeczywiście miał kojące działanie, bo podczas jego trwania zasnęłam i to dwa razy! A gdy się skończył, czułam, że całe napięcie, zmęczenie i stres zniknęły.

Oxybrazja, czyli upiększające działanie tlenu

Drugim zabiegiem, który bardzo mi się podobał była oxybrazja. Jest to zabieg polegający na intensywnym złuszczaniu naskórka, wykonywany  pod ciśnieniem przy pomocy tlenu, oraz rozproszonych kropli soli fizjologicznej. Celem oxybrazji jest dotlenienie, wygładzenie, odświeżenie i rozjaśnienie skóry. Cały zabieg odbywa się całkowicie bezboleśnie, a jedynym dyskomfortem, jaki można odczuwać, jest zimno w miejscach poddawanych działaniu tlenu. Osobom wrażliwym może to rzeczywiście przeszkadzać i dokuczać, najmniej przyjemnie jest w okolicach zatok. Ja podczas zabiegu byłam cały czas przykryta mięciutkim i ciepłym kocem, więc to uczucie chłodu na twarzy było naprawdę do zniesienia.

Po zakończeniu oxybrazji wykonująca zabieg pani Iza nałożyła na moją twarz  jeszcze serum z witaminą C, które miało wzmocnić jej efekt. Całość trwała ok. 30 minut, a moja skóra…no co tu dużo mówić…stała się miękka, gładka, bardziej promienna i mam wrażenie, że zmniejszyła się też widoczność przebarwień, które mam nad kościami policzkowymi.

Ten jeden dzień był mi bardzo potrzebny

Z Sensual SPA wyszłam po 6 godzinach, ale czułam się tak, jakby odcięła się od świata co najmniej na cały dzień. Nie było to jednak łatwe, bo przez pierwszą godzinę, gdy miałam wykonywany peeling (kawowy! pachniał tak, że miałam ochotę go zjeść!) nie mogłam pozbyć się natłoku myśli z głowy i wyciszyć. Jednak z każdą minutą było coraz lepiej, na co miała wpływ wyjątkowa atmosfera tego miejsca i cudownie masujące mnie ręce pani Izy.

Wiem, że taki dzień, jak ten, który spędziłam w salonie Sensual SPA nie powtórzy się szybko, ale postanowiłam sobie, że przynajmniej raz w miesiącu, jeden dzień będzie tylko dla mnie. Może nie będzie to 12 godzin, a jedynie 4, ale nawet jeśli, to ma być to czas, który przeznaczę tylko na dbanie o siebie. Bo na to jedno zazwyczaj brakuje mi czasu.

A Was zachęcam do tego, żebyście wybrały się kiedyś w takie miejsce, w którym oddacie w ręce profesjonalistów, a dzięki wykonanym zabiegom poczujecie rozpieszczone, wypielęgnowane i odprężone. A może już w takim miejscu byłyście? Jeśli tak, koniecznie mi o tym napiszcie w komentarzu do tego wpisu.

Na koniec polecam też zapoznanie się z ofertą Katalogu Marzeń, który jest partnerem tego wpisu. Za niewielkie pieniądze możecie spełnić marzenie swoje, albo bliskiej osoby. I tak, jak ja, spędzić dzień w SPA, albo zrobić coś totalnie ekstremalnego.