Od pierwszej części wpisu o najbardziej zaskakujących faktach o życiu w Norwegii minęło już ponad dwa miesiące. To więc najwyższa pora, abym podzieliła się z Wami kolejnymi nowinkami z kraju fiordów. Tym bardziej, że wiem jak na nie czekacie.

Celowo robię takie przerwy w publikacji kolejnych części wpisów z ciekawostkami z Norwegii. Chcę bowiem najpierw wszystkiemu dobrze się przyjrzeć, a dopiero później tym z Wami podzielić. Nie zależy mi bowiem na tym, żeby były to wpisy typu: byłam tydzień w Norwegii i wiem o niej wszystko. Ani tym bardziej takie, gdzie poza zachwytem nad pięknem krajobrazu, nie znajdziecie nic więcej.

Jeśli przegapiliście pierwszy wpis zawierający 10 faktów o życiu w Norwegii, które mogą być dla nas, przyjeżdżających tu Polaków zaskakujące, kliknijcie tutaj.

A już teraz czas na kolejne 10 ciekawostek.

10 zaskakujących faktów o życiu w Norwegii

1. Aktywne życie to dobre życie

Wiem, że od kilku lat cała Polska biega, ale żeby dogonić Norwegów w ich aktywnym spędzaniu czasu wciąż nam trochę brakuje. Sporty zimowe, bieganie, nordic walking, spacery, jazda rowerem, granie w piłkę nożną od najmłodszych lat i skakanie na trampolinie, która jest chyba w każdym ogrodzie to tutaj norma. Mam wrażenie, że Norwegowie niezależnie od wieku są bardzo aktywni, a styl sportowy jest tu powszechnie obowiązujący. I widać to nie tylko w weekendy, gdy ścieżki spacerowe zapełniają się ludźmi, ale też w każdy dzień tygodnia. Co fajne – aktywny czas na świeżym powietrzu spędzają tu całe rodziny, a spotkanie spacerowiczów, którzy przysiedli na kamieniu z termosem ciepłej kawy i czymś do jedzenia, to też całkiem normalne. Zresztą nie zawsze są to przydrożne kamienie – Norwegowie dbają nie tylko o aktywność fizyczną, ale i aktywny wypoczynek na świeżym powietrzu, dlatego spacerując można bez problemu znaleźć ławkę (nawet w środku lasu) na której można przysiąść, rozpalić ognisko, zjeść i odpocząć.

2. Nie ma złej pogody, tylko złe ubrania

To powiedzenie na pewno znacie. I uwierzcie, że gdzie, jak gdzie, ale tutaj ma ono naprawdę swoje odzwierciedlenie. Wełniana bielizna, wodoodporne kurtki, spodnie i buty, kombinezony dla dzieci na każdą porę roku – to podstawowe części norweskiej garderoby. Dzięki nim żadna, a tym bardziej zmienna pogoda nikomu nie straszna.

A w kontekście pogody nie mogę pominąć też tego, że Norwegowie nie zwracają uwagi na niekorzystne warunki i nawet, jeśli pada (a tu gdzie mieszkam pada naprawdę dużo) nie zamykają się w domach. Dzieci spędzają ten czas normalnie na zabawie na świeżym powietrzu, ludzie spacerują. Domyślam się, że podobnie jest na północy, gdzie z kolei jest już mroźno i przez kilka miesięcy panuje noc polarna. Gdyby nie pozytywne nastawienie do warunków pogodowych, trudno byłoby tu funkcjonować. No chyba, że Norwegowie nauczyliby się od Polaków narzekania na to, że za mocno pada, jest za zimno, za ciepło, za gorąco i ogólnie byle jak, bo przecież zawsze może być lepiej.

3. Mroźna Norwegia nie wszędzie jest mroźna

I jeszcze raz pogoda. Często pytacie mnie, czy mi nie zimno i jak mi mija sroga, norweska zima. A ja się uśmiecham i odpowiadam, że bardzo przyjemnie, bo na zewnątrz jest 5-8 st. C na plusie. I chociaż zazwyczaj wtedy pada, to i tak ze srogą zimą ma to niewiele wspólnego.

Pogoda w Norwegii jest bardzo różna. W Oslo przez większość roku można cieszyć się pogodą zbliżoną do tej, jaka jest w Polsce. W Tromso jest dużo śniegu, mróz i noc polarna. A w Bergen, czyli tu gdzie mieszkam jest z kolei ciepło, ale bardzo deszczowo.

4. Hygge?

Nie wiem, czy Norwegowie wiedzą co to jest hygge, ale za to w ich mieszkaniach jest pełno poduch, pledów i świec, czyli niezbędnych do hyggowania elementów. Z tego, co zdążyłam się już zorientować ludzie w Norwegii bardzo cenią sobie odpoczynek, wieczory spędzane w otoczeniu wszędzie palących się lampek i świeczek. Są też bardzo spokojni, ale mam tu na myśli spokój związany z brakiem pośpiechu i takim slow life w prawdziwym wydaniu.

5. Pølse!

Parówki, czyli pølse to chyba jeden z ulubionych przysmaków Norwegów w każdym wieku 🙂 W sklepach można wybierać spośród ich kilkunastu rodzajów, a najlepiej smakują oczywiście jako hot-dog z majonezem i ketchupem, albo grillowane. Jedliście kiedyś grillowane parówki? Są całkiem niezłe! Pølse to też przysmak norweskich dzieci i nie może zabraknąć ich na imprezach urodzinowych.

Jedzenie w Norwegii – zdrowe, czy nie?

6. Jeden język, inny język

Język norweski ma dwie różne odmiany. Pierwsza z nich to bokmål i jest to powszechnie obowiązująca odmiana w większości kraju. Druga to nynorsk, którą posługuje się chyba ok. 20% mieszkańców Norwegii i obowiązuje ona głównie na tym obszarze kraju, w którym ja mieszkam. Co ciekawe i bokmål i nynorsk są językami urzędowymi, a oprócz różnic występujących w tych odmianach jest też mnóstwo dialektów, którymi Norwegowie również się posługują. Dlatego często słysząc to samo zdanie wypowiedziane w różnych odmianach i z użyciem dialektów można mieć wrażenie, że słyszy się zupełnie inny język.

7. Przeziębienie bez antybiotyku

Zła wiadomość dla tych wszystkich, którzy biorą antybiotyk nawet na katar – w Norwegii wszystko leczy się paracetamolem. A antybiotyki przepisuje tylko wtedy, gdy paracetamol nie pomoże 🙂 Tutaj się oczywiście uśmiecham, bo jeśli sytuacja rzeczywiście tego wymaga lekarz przepisuje antybiotyk, często zlecając przy tym badania, dzięki którym wiadomo, z jaką bakterią lek ma sobie poradzić. Ale na to, żeby dostać antybiotyk ot tak, nie ma co liczyć.

8. Płatne przedszkola

W Norwegii nie ma obowiązku przedszkolnego, ale państwo dba o to, aby każdy przedszkolak miał w przedszkolu zapewnione miejsce. Nie ma tu żłobków, a najmłodsze przedszkolaki mają ledwie skończone 12 miesięcy. Przedszkola są płatne i nie są to niskie opłaty, chociaż oczywiście można starać się o to,  żeby gmina (komuna) coś do opłaty za przedszkole dopłaciła. My płacimy miesięcznie ok. 3000 NOK, czyli ok. 1500 PLN. W tę cenę wliczone są już 3 posiłki, których w większości przedszkoli nie ma. Śniadania przedszkolaki przynoszą z domu, w południe jedzą lunch (i raczej nie jest to ciepły posiłek), między 14 a 15 dostają owoce. W przedszkolu Lenki jest trochę inaczej, bo śniadania są już zapewnione, a na lunch 2-3 razy w tygodniu jest ciepły posiłek (makaron z sosem pomidorowym, łosoś z warzywami, tortilla z fiskekaker, czyli kotlecikami rybnymi, które bardziej przypominają placki albo racuchy). Decydując się na przedszkole rodzice decydują też, czy dziecko będzie przebywać w nim przez 5 dni w tygodniu, czy np. tylko przez 3. I w tym przypadku opłata jest mniejsza.

O przedszkolu w Norwegii, czyli barnehage napiszę wkrótce oddzielny wpis.

9. Imprezy urodzinowe

Od kiedy Lenka została norweskim przedszkolakiem przynajmniej raz  w miesiącu otrzymuje zaproszenie na imprezę urodzinową. Bursdag norweskie dzieci świętują często wraz z całą grupą przedszkolną. Impreza trwa 2-3 godziny, wszyscy zjawiają się punktualnie i równie punktualnie wychodzą. Przyjęcia urodzinowe są często tematyczne i wszystkie kubeczki, talerzyki, nawet zaproszenia są dopasowane do tematu imprezy. W urodzinowym menu nie może zabraknąć pølse, coca-coli, słodkich przekąsek i oczywiście tortu. Dzieci przynoszą prezenty, które jubilat otwiera po kolei i własnoręcznie zrobione kartki urodzinowe.

10. Zwracanie się do siebie per pan/pani nie obowiązuje

Będąc w Norwegii raczej trzeba się przyzwyczaić do tego, że wszyscy zwracają się do siebie bezpośrednio, z pominięciem formy pan/pani. Obowiązuje to w sklepach, również w przedszkolu zwracam się do opiekunów Leny po imieniu (oni do mnie również). Takie relacje obowiązują też w firmach i jak mówi Rafał, jeszcze nie zdarzyło mu się, żeby ktoś do niego, albo on do kogoś zwrócił się z użyciem wyrażenia pan. Ta bezpośredniość jest fajna i łatwo się do niej przyzwyczaić. Ale zauważyłam (i o to też pytałam męża), że chociaż zwracanie się do Norwegów per ty przychodzi naturalnie, tak już spotykając Polaków, zwłaszcza od nas starszych, mamy problem czy powiedzieć pan/pani, czy mówić tak, jak do Norwegów na ty.

♦♦♦

I tym miłym akcentem kończymy. Mam nadzieję, że tym razem również udało mi się Was zaskoczyć i dowiedzieliście się o życiu w Norwegii tego, czego dotąd nie wiedzieliście. Koniecznie dajcie znać, co najbardziej Was zainteresowało i zdziwiło, a jeśli macie jakieś pytania – piszcie śmiało! 🙂