Zapraszam Was dzisiaj na wpis z kosmetycznymi ulubieńcami maja i czerwca. Spośród wszystkich używanych w tym czasie kosmetyków naturalnych wybrałam trzy, które sprawdziły się wyjątkowo dobrze, mile mnie zaskoczyły, albo po prostu wzorowo spełniły swoje zadanie i to właśnie o nich postanowiłam Wam opowiedzieć.

Kosmetyczni ulubieńcy ostatnich dwóch miesięcy, których chcę Wam dzisiaj zaprezentować to:

  • rozświetlające serum do twarzy IOSSI
  • nawilżający balsam do ciała Senelle Summer
  • hydrolat z kwiatów róży damasceńskiej Majru Natural Cosmetics

Jeśli jesteście ciekawe, dlaczego to właśnie ta trójka zasłużyła na wyróżnienie i miano ulubieńców, zapraszam do czytania.

Rozświetlające serum do twarzy IOSSI

Zaczynam od kosmetyku, co do którego miałam największe obawy. I to wcale nie dlatego, że bałam się, że to serum będzie złe, albo takie sobie. Bardziej obawiałam się tego, że nie będzie takie super, jak się spodziewałam. Na szczęście już po pierwszym użyciu wiedziałam, że się polubimy, a po trzech miesiącach stosowania mogę z czystym sumieniem dodać ten kosmetyk do grona moich ulubieńców.

Rozświetlające serum do twarzy IOSSI – zalety:

  • świetny skład – serum jest esencjonalną mieszanką olejów roślinnych i olejków eterycznych, wśród których znalazły się m.in. olej z owoców dzikiej róży, olej jojoba, olej z ogórecznika, olej z wiesiołka, olej z rokitnika i olejki eterczyne: z palmarozy, drzewa sandałowego, geranium i cyprysa. Tę wyjątkową kompozycję uzupełniają też ekstrakty z nagietka i kocanki oraz witaminy C i E.  Serum nie zawiera syntetycznych substancji zapachowych, konserwantów, olejów mineralnych i silikonów.
  • lekka konsystencja – serum IOSSI jest serum olejowym, ale serum bardzo lekkim, które szybko się wchłania i nie pozostawia na skórze tłustego filmu. Warto jednak wiedzieć, że przy nałożeniu zbyt dużej ilości serum (co zdarzyło mi się 2-3 razy) serum może wchłaniać się nawet ponad godzinę, a skóra dość mocno błyszczeć.
  • wyjątkowy, bardzo lekki, kwiatowy i subtelny zapach
  • opakowanie – szklana buteleczka z pipetą ułatwiającą aplikację kosmetyku.
  • pojemność – serum dostępne jest w sprzedaży w dwóch pojemnościach – 10 i 30 ml. Zdecydowałam się na mniejszą buteleczkę, która z powodzeniem wystarczyła mi na 3 miesiące stosowania, czyli używałam to serum dokładnie tyle czasu, ile rekomenduje producent na opakowaniu serum.
  • działanie i osiągnięte efekty pielęgnacyjne, które oceniam naprawdę bardzo dobrze. Serum bardzo przyjemnie zmiękcza skórę, łagodzi podrażnienia, działa kojąco i wyrównuje koloryt skóry. Mam też wrażenie, że przeciwdziała pogłębianiu się przebarwień skóry i rzeczywiście wpływa na to, że skóra jest rozświetlona i bardziej promienna. Stosując je na noc na oczyszczoną skórę miałam gwarancję, że rano moja skóra będzie wyglądać świeżo, będzie wypoczęta i promienna. I chyba właśnie dlatego tak bardzo je polubiłam. Na plus jest też to, że serum nie zapchało mi porów i nie nasilało stanów zapalnych.

Rozświetlające serum do twarzy IOSSI – wady:

  • brak, chociaż dla niektórych cena tego kosmetyku może wydawać się zbyt wysoka. Ja jednak oceniam kosmetyk przez pryzmat składu, działania oraz czasu, w jakim zużywam zawartość opakowania i biorąc pod uwagę to wszystko oceniam cenę serum IOSSI jako odpowiednią.

Serum IOSSI kupiłam w sklepie Triny.pl -> klik, w którym dostępne są też pozostałe produkty tej marki, w tym zapowiadająca się super nowość IOSSI – pasta do mycia twarzy z delikatnym peelingiem RYŻ I KOKOS

Nawilżający balsam do ciała Senelle Summer

Drugim kosmetykiem, który zasłużył na to, żeby otrzymać miano ulubieńca miesiąca jest balsam do ciała marki Senelle Cosmetics. Stosowaliśmy go wspólnie z Rafałem podczas naszego pobytu w Hiszpanii i zgodnie stwierdziliśmy, że jest to jeden z najlepszych balsamów do ciała, jakie miałam dotąd w kosmetyczce. A już na pewno jest to najlepszy stosowany przeze mnie dotąd balsam na lato.

Nawilżający balsam do ciała Senelle Summer – zalety:

  • konsystencja – balsam jest bardzo lekki, dzięki czemu dobrze się rozprowadza na skórze i równie dobrze wchłania. Ani razu nie zdarzyło mi się, żeby balsam rozmazywał się na skórze i wymagał długiego wmasowywania w skórę. Jego aplikacja jest naprawdę bardzo łatwa i przyjemna, co w przypadku naturalnych balsamów do ciała nie zawsze jest takie oczywiste.
  • skład – poza olejami z nasion pomidora, słodkich migdałów i olejem lnianym, balsam zawiera w składzie masło shea, miód, skwalan z trzciny cukrowej oraz olejową substancję aktywną o nazwie Oléoactif® Pomegranate 0,5% i kwas hialuronowy. Nie zawiera natomiast parafiny i innych olejów mineralnych, silikonów, PEG-ów i sztucznych barwników.
  • zapach – lekki, subtelny, dla mnie idealny. Szczerze przyznam, że wszystkie poznane dotąd zapachy kosmetyków Senelle bardzo mi odpowiadają, a ten balsam mogę stosować wyłącznie po to, żeby czuć jego zapach. Chociaż powodów, by go stosować jest oczywiście więcej.
  • wydajność – opakowanie balsamu ma pojemność 200 ml i przy codziennym stosowaniu z powodzeniem wystarczy go na co najmniej 2 miesiące. Chyba, że zabierzemy go na wakacje i będziemy używać całą rodziną – wówczas balsam skończy się trochę szybciej.
  • działanie nawilżające, które oceniam w tym balsamie bardzo dobrze. Zarówno w Hiszpanii, jak i po powrocie do domu, gdzie zastały mnie upały i rozpalone słońcem niebo, stosowałam ten balsam na coraz bardziej opaloną skórę, licząc na dobre nawilżenie, szybką regenerację i działanie łagodzące. W każdym z tych obszarów balsam spisał się bardzo dobrze – skóra była po nim dobrze nawilżona, miękka, gładka i przyjemna w dotyku. Balsam dobrze radził sobie też z łagodzeniem podrażnień i łuszczącą się skórą na łydkach.

Nawilżający balsam Senelle Summer – wady:

  • brak

Balsam do ciała Senelle dostępny jest w sklepie firmowym marki -> klik!  Jeśli jesteście ciekawe, co innego z tej marki warto kupić, polecam zajrzeć do tego wpisu o wieczornej pielęgnacji twarzy. 

Hydrolat z kwiatów róży damasceńskiej Majru Natural Cosmetics

Jakiś czas temu otrzymałam przesyłkę od polskiej marki Majru Natural Cosmetics. Poza mydłami, olejem z opuncji figowej, olejkami eterycznymi i produktami konopnymi znalazłam w niej też hydrolat różany, który po prostu uwielbiam. I to właśnie on, jako pierwszy z kosmetyków Majru, trafił do grona moich ulubieńców, a o powodach mojej sympatii do tego hydrolatu przeczytacie poniżej.

Hydrolat z kwiatów róży damasceńskiej Majru Natural Cosmetics – zalety:

  • opakowanie – butelka z ciemnego szkła z atomizerem. W przypadku olejów roślinnych, olejków eterycznych i hydrolatów opakowanie ma ogromne znaczenie. Najlepiej, jeśli jest szklane i ciemne, dzięki czemu te naturalne produkty nie są narażone na bezpośrednie oddziaływania światła słonecznego, czy wysokiej temperatury i dłużej zachowują swoje właściwości. I pomimo tego, że nie jest to żadnym niuansem, wielu producentów nadal rezygnuje ze szklanych opakowań na rzecz plastikowych i przezroczystych butelek. Ja zdecydowanie wolę te szklane, a atomizer w przypadku hydrolatów to już w ogóle absolutna konieczność.
  • skład – czysty hydrolat z kwiatów róży damasceńskiej bez sztucznych dodatków, gliceryny i alkoholu. Hydrolat nie zawiera też konserwantów, co dla jednych jest wadą, a dla innych zaletą.
  • zapach – łagodny i subtelny zapach róży damasceńskiej, który w żadnym wypadku nie jest duszący i mdły.
  • działanieabsolutnie fenomenalne! Uwielbiam hydrolat różany za to, jak przyjemnie zmiękcza i nawilża skórę, za działanie kojące i łagodzące oraz za to, że skóra jest po nim promienna i wydaje się być wypoczęta. Stosuję go zamiast toniku do porannej i wieczornej pielęgnacji twarzy, a latem, gdy jest bardzo ciepło również w ciągu dnia jako odświeżającą i nawilżającą mgiełkę. Hydrolat z róży damasceńskiej bardzo dobrze sprawdza się też w łagodzeniu podrażnień po opalaniu i w tej formie stosowałam go w Hiszpanii. Lubię używać go też jako podkład pod olej i przed aplikacją kremu BB Clochee, dzięki czemu krem łatwiej się rozprowadza. Hydrolatem utrwalam też makijaż mineralny.
  • pojemność – dla jednych butelka 50 ml to trochę mało, ale biorąc pod uwagę to, że hydrolat jest bez konserwantów to jest to pojemność idealna, bo pozwala na jego szybkie zużycie. Małą pojemność kosmetyków doceniam też podczas podróży, zwłaszcza, gdy latam z bagażem podręcznym i ten hydrolat bez problemu mogłam mieć na pokładzie samolotu.

Hydrolat z kwiatów róży damasceńskiej Majru – wady:

  • brak konserwantów w składzie dla wielu osób może być wadą tego hydrolatu.

Hydrolat z kwiatów róży damasceńskiej Majru jest dostępny w sklepie firmowym tej marki -> klik! Waszej uwadze polecam też pozostałe produkty Majru, szczególnie produkty konopne, które też lada moment zacznę testować. 


Na koniec mam dla Was ważne ogłoszenie. Długo nad tym myślałam i w końcu podjęłam decyzję o powrocie do częstszego pisania o naturalnej pielęgnacji i kosmetykach. Mam nadzieję, że to dla Was dobra wiadomość, a kolejny wpis kosmetyczno-pielęgnacyjny już się pisze 🙂

Dajcie znać, co z moich ulubieńców wpadło Wam w oko, czy znacie te kosmetyki i jakie kosmetyki naturalne ostatnio najbardziej polubiłyście. Zapraszam też na mój profil na Instagramie i kanał na Youtubie, który powolutku zaczynam rozwijać i tam też będą pojawiać się tematy kosmetyczne. Buziaki!