Zapraszam Was dzisiaj na obiecaną jakiś czas temu recenzję naturalnych kremów z filtrami UV, które wybrałam do tegorocznej ochrony przeciwsłonecznej. Są to trzy kremy do twarzy z SPF 25, 30 i 50, krem pod oczy i krem do ciała. Pierwszymi wrażeniami z ich stosowania podzieliłam się z Wami w tym wpisie: Naturalne kremy z filtrami UV – mój wybór na wiosnę i lato 2018. A dzisiaj czas odpowiedzieć na pytanie, czy wszystkie kosmetyki okazały się dobrym wyborem.

Pewnie już wiecie, ale myślę, że nie zaszkodzi o tym przypomnieć, że ochrona przeciwsłoneczna stała się dla mnie ostatnio bardzo ważna. Ma to związek głównie z przebarwieniami, które pozostały mi po drugiej ciąży. Tej jesieni będę próbowała się z nimi rozprawić z pomocą kwasów kosmetycznych, ale zanim to nastąpi – muszę zadbać o to, żeby przebarwienia się nie pogłębiały. Stosowanie kremów z filtrami UV jest w tym celu wręcz niezbędne i to właśnie one zajmują teraz bardzo istotne miejsce w mojej kosmetyczce.

Naturalne kremy z filtrami UV: Clochee, Phenome i Make Me Bio – moja opinia i wrażenia z ich używania

Naturalne kremy z filtrami UV, które zrecenzuję w tym wpisie stosuję od maja. Myślę, że upłynęło już odpowiednio dużo czasu żebym mogła wskazać, jakie są ich wady i zalety oraz podzielić opinią na ich temat. Dodam jeszcze tylko, że wszystkie recenzowane kremy były ze mną na wakacjach w Hiszpanii, używałam je też do codziennej pielęgnacji i podczas upalnych dni w Norwegii. I ostatnia, myślę, że dość ważna rzecz – mam cerę mieszaną i skłonną do wyprysków, co na pewno pozwoli Wam ocenić, czy krem może sprawdzić się też w Waszej pielęgnacji.

Wszystkie recenzowane kremy pochodzą z Drogerii Ekologicznej Ekopolka.pl

Lekki krem nawilżający z SPF 25 Make Me Bio

Lekki krem nawilżający z SPF 25 Make Me Bio to krem na bazie soku z aloesu, roślinnej gliceryny, masła shea, oliwy z oliwek, oleju z pestek moreli i oleju kokosowego. Za ochronę przeciwsłoneczną odpowiada tlenek cynku. Krem zawiera składniki z upraw organicznych, nie zawiera olejów mineralnych, silikonów, PEG-ów i parabenów.

Plusy:

→ krem pomimo bardzo gęstej konsystencji jest rzeczywiście bardzo lekki

→ po nałożeniu na skórę krem szybko się wchłania

→ krem nie pozostawia na skórze tłustego i ciężkiego filmu dzięki czemu świetnie sprawdza się jako baza pod makijaż

→ nie zauważyłam, żeby krem zatykał pory

→ ochrona przeciwsłoneczna, którą zapewnia jest wystarczająca, żeby stosować ten krem do codziennej pielęgnacji

→ krem świetnie współgra z podkładem mineralnym

→ po nałożeniu na skórę krem nie pozostawia białego filmu, który jest charakterystyczny dla kremów przeciwsłonecznych z filtrami mineralnymi

Minusy:

→ oparcie działania ochronnego kremu tylko na jednym filtrze

→ krem zawiera fenoksyetanol

→ wycofanie kremu z oferty producenta. Nie znam powodu, ale lekki krem nawilżający z SPF 25 znika z oferty Make Me Bio. Być może pojawi się w nowej, jeszcze lepszej wersji – nie wiadomo. Ale wycofanie kremu z filtrem w momencie największego zapotrzebowania na tego typu kosmetyki jest co najmniej dziwne.

Moja opinia:

Bardzo polubiłam ten krem i świetnie mi się go używa jako krem na dzień. Dla wzmocnienia ochrony przeciwsłonecznej nakładam na ten krem jeszcze podkład mineralny i ten duet jest zdecydowanie moim ulubionym. Krem szybko się wchłania i nie rozmazuje na skórze, jest naprawdę lekki, ma neutralny zapach. Wielka szkoda, że znika z oferty Make Me Bio i już w tej chwili jest trudno dostępny, bo uważam, że to naprawdę dobry wybór na lato i do codziennego stosowania.

Krem BB matujący SPF 50 Clochee

Krem BB matujący z SPF 50 marki Clochee to krem koloryzujący, o lekki, beżowym odcieniu. W składzie zawiera aż dwa filtry mineralne: dwutlenek tytanu i tlenek cynku. Zapewnia wysoką ochronę przeciwsłoneczną, a dodatkowo ma działanie pielęgnujące. Jest polecany do pielęgnacji skóry normalnej, mieszanej i tłustej.

Plusy:

→ działanie koloryzujące – krem wyrównuje koloryt skóry, ukrywa niedoskonałości i tworzy delikatny, naturalny makijaż

→ wysoka ochrona przeciwsłoneczna

→ działanie matujące

→ krem długo utrzymuje się na skórze, jest trwały

→ krem zastępuje podkład i super sprawdza się jako kosmetyk do lekkiego, letniego makijażu

→ krem nie wymaga stosowania już dodatkowych kosmetyków z filtrami

→ krem nie bieli skóry

→ kolor kremu ładnie stapia się z odcieniem skóry

Minusy:

→ aplikacja – krem jest dość gęsty i przy nakładaniu na skórę może się wydawać, że szybko zastyga

→ kolor – początkowo odcień wydawał mi się okej, z czasem jednak zaczęłam zauważać, że skóra ma po kremie różowy odcień

Moja opinia:

Ten krem był moim faworytem, bo nie tylko miał zapewnić wysoką ochronę przeciwsłoneczną, ale też zwolnić z konieczności robienia makijażu. I ogólnie nie mam do niego zastrzeżeń, bo naprawdę dobrze się sprawdza, zapewnia matowy wygląd skóry przez wiele godzin, nie czuję go na skórze i cenię jego krycie, które pozwala ukryć moje przebarwienia. Ale…wspomniana wcześniej aplikacja kremu wymagała lekkich kombinacji. Próbowałam na krem, na serum olejowe, na hydrolat i to ten trzeci sposób sprawdził się najlepiej. Na serum olejowe krem nakładał się super, ale nie miałam już po nim matowej skóry, tylko efekt glam i to dość mocno widoczny. Ostatnio doszłam też do wniosku, że krem lepiej się rozsmarowuje na skórze, gdy wezmę go więcej.

Jeśli chodzi o kolor, to tutaj coś nie zagrało. Na początku było okej i krem ładnie współgrał z moim odcieniem skóry, ale ostatnio jestem po nim różowa. Nie wiem, czy to kwestia tego, że się opaliłam? W każdym bądź razie używam ten krem teraz rzadziej i być może wrócę do niego ponownie jesienią, gdy opalenizna mi zblednie.

Ochronny krem przeciwsłoneczny Protective face cream SPF30 Phenome

Ochronny krem przeciwsłoneczny z SPF30 marki Phenome zapewnia wysoką ochronę przeciwsłoneczną. Zawiera dwa filtry mineralne: dwutlenek tytanu i tlenek cynku oraz składniki o właściwościach pielęgnacyjnych, takie jak wody z migdałów i aloesu, masło shea, olej jojoba, ekstrakt z żurawiny i owoców goji, olej babassu i olej ze słodkich migdałów. Ma gęstą konsystencję.

Plusy:

→ bardzo dobry skład

→ ładny, delikatny i dość neutralny zapach

→ aksamitna konsystencja – krem jest gęsty, ale bardzo przyjemnie rozprowadza się po skórze

→ krem nie bieli skóry – nakładając krem na skórę można zauważyć charakterystyczny dla filtrów mineralnych biały film. Jednak po rozsmarowaniu kremu, gdy już całkowicie stopi się ze skórą, biały film znika.

→ brak efektu ciężkiej, tłustej, świecącej się skóry

→ krem nie zatyka porów skóry

→ skóra po nałożeniu kremu nie jest lepka

→ posiadaczki suchej skóry z powodzeniem mogą wykorzystać ten krem jako bazę pod makijaż

→ wydajność

Minusy:

→ brak

Moja opinia:

Krem Phenome okazał się wielką niespodzianką. Już pierwsze wrażenia ze stosowania tego kremu były bardzo pozytywne i przy dłuższym stosowaniu krem nie stracił w moich oczach, a raczej sporo zyskał. Stosowałam go jako filtr na plażę, smarowałam nim nie tylko twarz, ale też szyję, dekolt i ramiona. Za każdym razem byłam zadowolona z tego, jak krem się rozprowadza, wchłania i zachowuje się na skórze. Nie zauważyłam, żeby obciążał skórę, nie pozostawiał też na niej tłustego i lepkiego filmu. Super nawilżał skórę i dobrze zabezpieczał ją przed działaniem słońca. Miłą niespodzianką jest wydajność tego kremu. Ze względu na to, że jest to krem bardzo gęsty, już niewielka ilość wystarczy, żeby zabezpieczyć skórę przed słońcem. W mojej ocenie to naprawdę dobry krem do codziennego stosowania, na plażę, na długie spacery i wylegiwanie się na leżaku w ogrodzie.

Krem do ciała SPF25 Make Me Bio

Krem do ciała z SPF25 o bardzo lekkiej, szybko wchłaniającej się konsystencji. W składzie zawiera m.in. olej z pestek moreli, olej kokosowy, roślinną glicerynę i oliwę z oliwek. Działanie przeciwsłoneczne kremu to zasługa tlenku cynku. Krem na delikatny i przyjemny zapach, który jest neutralny i nie gryzie się z perfumami. Pojemność kremu to 50 ml.

Plusy:

→ lekka konsystencja

→ błyskawiczna i bardzo przyjemna aplikacja

→ ładny, naturalny i dość neutralny zapach

→ dobra ochrona przeciwsłoneczna

→ krem nie bieli skóry

→ krem nie pozostawia tłustego i lepkiego filmu, jest niemal niewyczuwalny na skórze

Minusy:

→ bardzo małe opakowanie – 50 ml to za mało jak na krem przeciwsłoneczny do ciała

→ krem zawiera w składzie fenoksyetanol

→ krem też prawdopodobnie zostaje wycofany z oferty producenta (ale nie jest to potwierdzone info) i może być problem z jego dostępnością

Moja opinia:

Polubiłam ten krem, bo świetnie się wchłania, jest lekki, nie klei się do skóry. Po jego aplikacji na skórze nie ma efektu bielenia, krem nie pozostawia na skórze tłustego filmu i jest niemal niewyczuwalny. Ze względu na bardzo małą pojemność, stosowałam ten krem głównie na ramiona i dekolt. W mojej ocenie bardzo dobrze zabezpieczał skórę przed słońcem, bo ani razu skóra nie była zaczerwieniona, podrażniona i piekąca.

Krem pod oczy z marakują i zieloną herbatą SPF25 Make Me Bio

Krem pod oczy z filtrem mineralnym i bardzo bogatym składem. Zawiera m.in. sok z liści aloesu, kwas hialuronowy, ekstrakt z marakui, ekstrakt z zielonej herbaty, olej z arniki i olej arganowy. Jego zadaniem jest nie tylko ochrona skóry przed słońcem, ale też łagodzenie obrzęków, zapobieganie zmarszczkom i cieniom pod oczami.

Plusy:

→ bogata formuła pielęgnacyjna

→ neutralny zapach

→ krem jest łagodny dla oczu

→ wielokierunkowe działanie – krem chroni skórę pod oczami przed promieniowaniem UV, a dodatkowo pielęgnuje

→ krem jest odpowiedni dla wszystkich rodzajów skóry

Minusy:

→ krem dość długo się wchłania i nieco rozmazuje na skórze

→ krem zawiera fenoksyetanol

Moja opinia:

Szczerze przyznam, że użyłam ten krem dosłownie kilka razy, dlatego trudno mi ocenić jego działanie pielęgnacyjne i ochronne. Krem jest dość lekki, ma wygodny i higieniczny dozownik. W moim odczuciu jednak dość długo się wchłania i wymaga dłuższego wklepywania w skórę, co nie do końca mi odpowiada. Jednak ze względu na to, że ten krem ma naprawdę ciekawy skład będę go stosować, jak tylko skończę krem pod oczy, którego akurat używam.

Naturalne kremy z filtrami UV – który najlepszy?

Podsumowując: najbardziej polubiłam i chyba też najbardziej polecam krem Phenome Protective face cream z SPF30. Na pewno jest to krem, który warto wypróbować mając cerę suchą oraz skłonną do szybkiej utraty wilgoci w ciepłe dni. Bardzo polubiłam i z przyjemnością używam też lekkiego kremu Make Me Bio z SPF25 i krem do ciała tej samej marki. Krem matujący Clochee ze względu na kolor idzie na razie w odstawkę, ale na pewno dam mu drugą szansę.

I na koniec dość ważna i istotna dla mnie kwestia – wszystkie recenzowane kremy skutecznie chronią skórę przed szkodliwym działaniem promieniowania UV. Przez te dwa miesiące, podczas których stosuję te kremy, moja skóra ani razu nie była zaczerwieniona i podrażniona. No chyba, że wyszłam z domu bez kremu. Mam też ładną, naturalną opaleniznę, w uzyskaniu której kremy nie przeszkodziły. Kremy zapobiegły też nasileniu się przebarwień, które wyglądają dokładnie tak samo, jak na początku maja.

Jeśli któryś z tych kremów szczególnie Was zainteresował i chcecie o coś dopytać, zachęcam do zadania pytania w komentarzu pod wpisem. Chętnie dowiem się też, jakie kremy z filtrami przeciwsłonecznymi stosujecie tego lata i jak się u Was sprawdzają. 

Mam też dla Was niespodziankę w formie filmu, w którym mówię o recenzowanych kosmetykach dużo, dużo więcej i dłużej 🙂

A po więcej inspiracji kosmetycznych zapraszam do tego wpisu z kosmetykami na lato:

Kosmetyki naturalne na lato – must have w kosmetyczce!