Często słyszę od Was pytanie: od czego rozpocząć naturalną pielęgnację? Czytanie składów to jedno, a wybór podstawowych kosmetyków to drugie. O tym, jak czytać etykiety już pisałam, więc dzisiaj skupię się na kosmetykach – podstawowych i według mnie najważniejszych produktach naturalnej pielęgnacji skóry i włosów.

Myślę, że ten wpis śmiało mogłam zatytułować „Must have naturalnej pielęgnacji”. Produkty, o których chcę Wam dzisiaj opowiedzieć, to podstawa, na której opiera się naturalna pielęgnacja. Są kluczowymi składnikami eko-kosmetyków, które kupujemy w sklepie. Stanowią świetną bazę do kosmetyków domowej roboty. I przede wszystkim – świetnie działają stosowane w czystej postaci.

Oleje roślinne, glinki i hydrolaty – to właśnie od tych produktów warto rozpocząć naturalną pielęgnację. Dlaczego?

  • Oleje roślinne, glinki i hydrolaty są kosmetykami w 100% naturalnymi. Nie dodaje się do nich substancji zapachowych, barwników, konserwantów.
  • Są produktami o uniwersalnym zastosowaniu i możemy oprzeć na nich absolutnie całą pielęgnację.
  • Większość znanych mi olejów, glinek i hydrolatów nie wywołuje podrażnień i może być stosowana do pielęgnacji nawet bardzo delikatnej i wrażliwej skóry.
  • Są tanie, biorąc pod uwagę ich wydajność i wiele możliwości zastosowania.
  • Ich dostępność jest coraz większa. Oleje roślinne możemy kupić już w większości aptek i sklepów zielarskich.
  • Znając reakcję skóry na działanie poszczególnych olejów, hydrolatów, czy glinek, łatwiej jest dokonać wyboru gotowych kosmetyków: kremów, szamponów, toników, czy maseczek, w których składzie mogą się znajdować.
  • Kupienie oleju, glinki, czy hydrolatu nie wymaga wnikliwego czytania etykiety, a o tym, na co zwrócić uwagę w sklepie, gdy sięgamy po te produkty opowiem w dalszej części wpisu.

Oleje roślinne

Naturalna pielęgnacja. 3 produkty, od których warto zacząć

Jestem przekonana, że większość z Was słyszała o olejach roślinnych i miała już okazję sprawdzić ich działanie. Od kilku lat robią one furorę nie tylko w świecie kosmetyków naturalnych. Sięgają po nie także producenci kosmetyków drogeryjnych. Wynika to przede wszystkim z właściwości olejów: tego, że są bardzo dobrze przyswajane i tolerowane przez naszą skórę i dostarczają jej niezbędne dla ładnego i zdrowego wyglądu składniki – niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe i witaminy. 

Najlepsze i najbardziej wartościowe są oleje tłoczone na zimno i nierafinowane. W  składzie oleju podanym na etykiecie  nie powinno znajdować się nic więcej, poza olejem oczywiście. Warto to sprawdzić, żeby zamiast oleju, nie kupić olejku…czyli oleju wymieszanego z parafiną lub silikonami i dodatkiem perfum. Jedynym dodatkowym składnikiem, który może się pojawić jest olejek eteryczny, dodany jako konserwant.
Kupując olej zawsze sięgam po ten, który jest w butelce z ciemnego szkła. Poza olejem kokosowym, wszystkie dobrej jakości oleje powinny być sprzedawane w ciemnych i szklanych buteleczkach, które chronią prze szkodliwym działaniem światła i jełczeniem.

Powodów, dla których warto kupić olej roślinny i stosować go do codziennej pielęgnacji jest wiele. Ja cenię oleje za to, że fantastycznie nawilżają, zmiękczają i regenerują skórę, a dodatkowo regulują poziom sebum i delikatnie zwężają rozszerzone pory. Oleje przynoszą też ulgę mojej skórze, gdy ta swędzi, piecze, jest podrażniona i zaczerwieniona. Warto jest stosować oleje ze względu na ich działanie ujędrniające i uelastyczniające, przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, wygładzające i przeciwzmarszczkowe. A do włosów między innymi po to, by je wygładzić, nawilżyć, odbudować i zregenerować, odżywić, chronić przed rozdwajaniem, nadać im ładny blask, miękkość i sprężystość.

Oleje cenię nie tylko za właściwości, ale też uniwersalność. Jeden olej może zastąpić nam krem do twarzy, płyn do demakijażu,  serum i maskę do włosów, balsam do ciała, olejek do masażu, balsam do ust, krem do rąk, krem do stóp, a nawet płyn do płukania jamy ustnej! Olejem możemy oczyścić skórę, usunąć makijaż, nawilżyć skórę. Możemy dodawać oleje do kąpieli i stosować do masażu. Wcierać w skórki wokół paznokci, leczyć spierzchniętą i spękaną skórę na piętach, łokciach, kolanach i ustach. Oleje świetnie sprawdzają się też jako składnik domowych kosmetyków, np. peelingów i maseczek. Możemy wykorzystywać je też do pielęgnacji włosów: wcierania w same końcówki, w skórę głowy (jeśli mamy problem z łupieżem lub przesuszoną skórą) albo nakładając olej na całe włosy, aby je nawilżyć, zregenerować i przywrócić im blask.

Najbardziej znane oleje to na pewno olej arganowy, olej ze słodkich migdałów, olej lniany i olej kokosowy. Oczywiście wybór jest dużo, dużo większy i nie sposób wymienić jest je wszystkie. Zamiast tego, chciałabym napisać o czymś innym. Otóż wybierając olej, pamiętajcie, że to, co jest dobre dla kogoś, nie koniecznie musi też służyć i Wam.

Nie ma jednego, uniwersalnego oleju, który sprawdzi się u każdego, kto po niego sięgnie. Tu wszystko zależy od rodzaju i typu cery, od porowatości włosów i Waszych oczekiwań względem oleju.

Jako przykład podam olej kokosowy. Słynie on z tego, że świetnie nawilża skórę i włosy. U mnie jednak się nie sprawdza, bo zatyka mi pory skóry (mam cerę mieszaną, skłonną do zapychania), a nakładany na włosy, sprawia, że bardzo się puszą (moje włosy są kręcone, suche i wysokoporowate). Jestem natomiast zadowolona z oleju perilla z pachnotki.

O olejach roślinnych będę jeszcze pisała. Jest to obszerny temat, któremu chcę poświęcić trochę więcej uwagi. W przyszłym tygodniu napiszę o tym, jak wybrać i stosować oleje do włosów. W kolejnym – o tym, jak dobrać odpowiedni olej do pielęgnacji twarzy.

Glinki

Naturalna pielęgnacja. 3 produkty, od których warto zacząć

Naturalna pielęgnacja bez maseczki z glinki? Nie umiem sobie tego wyobrazić 🙂

Naturalne glinki, które kupujemy w formie proszku lub pasty, powstają ze skał osadowych. Zawierają całą gamę składników mineralnych, które mają świetny wpływ na wygląd skóry. Glinki, stosowane jako maseczka, oczyszczają skórę, regulują poziom sebum, wyrównują koloryt skóry, działają przeciwzapalnie, łagodzą i koją podrażnienia, odżywiają, spłycają zmarszczki, ujędrniają i wygładzają. Czyli robią wszystko to, co dobra maseczka robić powinna.

Fajne jest to, że glinkę możemy stosować nie tylko do pielęgnacji twarzy, ale też włosów i całego ciała. Jest to kolejny uniwersalny produkt o wielu sposobach zastosowania. Nie wiem, czy słyszeliście kiedyś o tym, że glinką możemy umyć włosy? Jest to skuteczny sposób, który pomaga odtłuścić skórę głowy, wyleczyć łupież i zmniejszyć wypadanie włosów. Glinkę możemy wykorzystać też jako maseczkę do włosów lub dodać do szamponu, aby wzmocnić jego działanie. Naturalne glinki świetnie sprawdzają się też jako składnik domowych peelingów i toników, w formie okładów i higienie jamy ustnej.

Moją ulubioną jest glinka marokańska (nazywana też glinką ghassoul lub rhassoul). Raz w tygodniu przygotowuję sobie maseczkę, która oczyszcza skórę, wyrównuje poziom sebum, delikatnie zmniejsza pory, wygładza i odżywia. Używam do niej wody różanej lub hydrolatu lawendowego. Taka maseczka jest prosta w przygotowaniu, bo wystarczy wymieszać glinkę z wodą i gotowe. Zmywanie glinki z twarzy to średnia przyjemność, bo wszystko wkoło się brudzi, ale efekt wszystko wynagradza.

To, o czym warto pamiętać robiąc maseczkę z glinki, to na pewno nie dopuszczanie do tego, aby glinka zaschła. Będzie wtedy bardzo trudna do zmycia. Aby tego uniknąć, należy zwilżać glinkę wodą lub hydrolatem. Lekkie zaczerwienie skóry po zmyciu glinki to nic złego. Wiele glinek, jak chociażby glinka zielona, ma bardzo silne działanie oczyszczające. Zaczerwienie, które pojawia się po zmyciu maseczki szybko zniknie, a aby je złagodzić, można przetrzeć skórę hydrolatem lub wodą różaną.

Glinka marokańska świetnie sprawdza się w pielęgnacji cery tłustej, mieszanej i trądzikowej. Podobnie, jak glinka zielona, która ma jeszcze silniejsze działanie. Cera mieszana polubi też glinkę żółtą, która ma piękny kolor i równie piękną glinkę błękitną.
Do cery suchej polecam glinkę białą i różową. Jeśli macie problemy z pękającymi naczynkami wybierzcie glinkę czerwoną, która dobrze sprawdza się też przy trądziku różowatym.

Na co zwrócić uwagę kupując glinkę? Oczywiście na etykietę 🙂 W składzie ma być tylko glinka (np. kaolin, ghassoul, red clay), a w przypadku glinki w paście – glinka plus woda, ewentualnie olej. Nic więcej. Żadnych emulgatorów, perfum, barwników i konserwantów.

Hydrolaty

Naturalna pielęgnacja. 3 produkty, od których warto zacząć

Hydrolaty roślinne mają pH zbliżone do pH naszej skóry i doskonale sprawdzają się w roli toniku. Są pozyskiwane z różnych części roślin poprzez ich destylację. Powstają w tym samym procesie co olejki eteryczne i nazywane są ich produktami ubocznymi. Ale jak na produkt uboczny mają bardzo fajne właściwości i świetnie sprawdzają się w pielęgnacji skóry i włosów.

Hydrolaty, które nazywa się też wodami kwiatowymi są delikatne i łagodne dla skóry. Nie wywołują podrażnień, łagodzą wszelkiego rodzaju podrażnienia i zaczerwienienia. Oczyszczają i odświeżają skórę, przywracają jej prawidłowy poziom pH, nawilżają i odżywiają. Stosowane na skórę głowy wzmacniają cebulki, mogą pomóc pozbyć się łupieżu, złagodzić swędzenie i zmniejszyć przetłuszczanie się skóry.

Podobnie, jak oleje i glinki, hydrolaty, mają uniwersalne zastosowanie. Ja stosuję hydrolat głównie jako tonik, do przemywania skóry rano i wieczorem. Latem często sięgam po hydrolat w ciągi dnia, aby odświeżyć skórę. Hydrolatu używam też do maseczki z glinki. Poza stosowanymi przeze mnie sposobami, hydrolat możecie też używać jako odżywczą i nawilżającą mgiełkę do włosów, wcierać w skórę głowy, robić okłady, które zmniejszą opuchliznę pod oczami, myć twarz, przemywać drobne ranki, wypryski i spękania skóry. Hydrolaty można też oczywiście wykorzystać jako składnik domowych kosmetyków.

Zapach hydrolatu często bardzo różni się od zapachu olejku eterycznego, co było dla mnie pewnym zaskoczeniem. Często zapachy wód kwiatowych są lekko wyczuwalne i bardzo delikatne, innym razem zapach jest dość silny, jednak nie pozostaje długo na skórze. Aby kupić dobry hydrolat, patrzymy oczywiście na jego skład. Nie powinno znaleźć się w nim nic więcej, poza czystym hydrolatem i konserwantem roślinnym. Uważajcie, bo w wielu produktach możecie natknąć się na etanol, glicerynę i glikol propylenowy. Taki hydrolat zostawcie na sklepowej półce.

Lawendowy, różany, z gorzkiej pomarańczy, oczarowy, rozmarynowy. Który hydrolat wybrać? Oczywiście wszystko to zależy od rodzaju cery. Moja jest mieszana i lubi hydrolat z gorzkiej pomarańczy (często spotkacie go pod nazwą neroli) oraz hydrolat lawendowy i różany. Planuję też sprawdzić działanie hydrolatu z czystka, który podobno jest niezwykle pomocny w pielęgnacji skór problematycznych i zanieczyszczonych. Do cery suchej i wrażliwej mogę polecić hydrolat różany i hydrolat z kocanki (hydrolat z nieśmiertelnika). Oba dobrze sprawdzają się też w pielęgnacji cery naczynkowej. Do cery tłustej, mieszanej i trądzikowej – tak, jak pisałam – hydrolat lawendowy, neroli, z czystka, ale też hydrolat miętowy, oczarowy, szałwiowy i rumiankowy. W pielęgnacji cery dojrzałej sprawdzają się hydrolat różany, oczarowy, neroli, lawendowy i z kocanki.

Zdaję sobie sprawę, że nie napisałam o wszystkim i być może pozostawiam Was z uczuciem niedosytu. Zachęcam jednak do zadawania pytań, na które z przyjemnością odpowiem. Naturalna pielęgnacja ma to do siebie, że mogłabym o niej pisać bez końca, jednak wiem, że mogę Was tym zmęczyć i znudzić 🙂
Tak, jak już wspomniałam, będę pisać jeszcze na temat olejów roślinnych. Jeśli macie jakieś pytania odnośnie ich stosowania, działania, dopasowania do rodzaju cery itd. dajcie mi o tym znać. Będę mogła lepiej przygotować się do kolejnego wpisu.

Mam nadzieję, że dzisiejszy tekst okazał się dla Was pomocny. Dajcie znać, czy stosujecie oleje, glinki lub hydrolaty, czy macie wśród nich swoich ulubieńców i jak się sprawdzają. Pozdrawiam ciepło i do usłyszenia! 🙂

Jeśli uznacie, że wpis jest wartościowy, udostępnijcie go znajomym. Dziękuję 🙂