Terminu zero waste nie muszę już pewnie wyjaśniać, ale na wszelki wypadek to zrobię. Oznacza on dążenie do maksymalnego (jeśli nie całkowitego) zmniejszenia produkcji odpadów w gospodarstwie domowym. Nie jest to zadanie łatwe, a dla większości ludzi wciąż wydaje wręcz absurdalne i niemożliwe. Jednak przykład osób podejmujących wyzwanie życia bez śmieci i propagujących ten styl życia pokazuje, że jednak można. Wystarczy chcieć i zrobić jeden krok, za którym pójdą kolejne zbliżające nas do życia w stylu zero waste. Co może być tym pierwszym krokiem, czyli od czego zacząć życie zero waste?

Dość długo myślałam nad tym, czy w ogóle podejmować temat zero waste na blogu. Uznałam jednak, że życie bez śmieci, czy też styl życia prowadzący do tego, że świadomie ograniczamy ilość śmieci jest, a raczej powinien być, nieodłącznym elementem zdrowego stylu życia. Dlatego ten temat pojawi się na blogu nie tylko dzisiaj, ale regularnie będzie się na nim przewijał. A w dzisiejszym tekście zacznę od podstaw, czyli od tego, jak i dlaczego warto zacząć życie bez śmieci.

Zero waste, czyli o czym tak naprawdę mówimy?

Zanim jednak przejdę do konkretów i podpowiem, od czego możemy zacząć ograniczenie ilości śmieci w naszych domach, wyjaśnię, skąd w ogóle całe to zero waste się wzięło. I nie odkryję tu Ameryki pisząc, że zero waste przywędrowało właśnie z Ameryki. W USA ruch zero waste rozwijał się już od lat 70-tych XX wieku. Jednak dopiero za sprawą mieszkającej w Kalifornii Bei Johnson, autorki bloga Zero Waste Home, idea zero waste zaczęła stawać się popularna. W 2008 roku Bea postawiła sobie za cel życie bez odpadów i gdy jej eksperyment przyniósł efekt w postaci jednego słoika odpadów wygenerowanych w ciągu roku przez czteroosobową rodzinę, ludzie na całym świecie zaczęli wierzyć w to, że życie bez odpadów naprawdę jest możliwe.

Zero waste w Polsce

W Polsce najbardziej znaną propagatorką idei zero waste jest Kasia Wągrowska, autorka pierwszej polskiej książki o zero waste „Życie zero waste. Żyj bez śmieci i żyj lepiej”. Kasia jest moją blogową koleżanką (blog Ograniczamsie.com) i to od niej pierwszy raz usłyszałam o zero waste. Przyznam, że od początku z dużym zaciekawieniem przyglądałam się jej poczynaniom prowadzącym do życia zgodnie z tą ideą. I chociaż byłam do tych jej śmieciowych eksperymentów nastawiona dość sceptycznie, to obserwując z jaką determinacją Kasia walczy o życie bez śmieci i że zaczyna jej się to udawać, zaczęłam wierzyć, że to całe zero waste ma sens. I że można zacząć żyć tak, żeby śmieci w naszych domach było mniej.

Zero waste – od czego zacząć?

Zanim zaczniemy wcielać ideę zero waste w życie, warto odpowiedzieć sobie pytanie, po co właściwie chcemy to zrobić. Bo chociaż ograniczanie śmieci na początkowym etapie nie będzie trudne, to w końcu zaczną się schody i potknięcia. Bez dobrej motywacji trudno będzie brnąć w to dalej, więc żeby się nie zniechęcić, warto już na początku odpowiedzieć sobie na pytania: po co i dlaczego? Powodów, dla których warto zacząć życie bez śmieci jest naprawdę dużo i warto zacząć od tych najbardziej przyziemnych, jak rzadsze wynoszenie śmieci na śmietnik i oszczędzanie na zakupach, wakacje spędzane na czystej plaży i spacer po czystym lesie, czy w końcu oddychanie zdrowym powietrzem. Ograniczając śmieci możemy też realnie wpływać na to, żeby palące się obecnie na potęgę wysypiska śmieci przestały się rozrastać i dbać o zasoby naturalne, które są w dużej części zużywane do produkcji plastiku.

Życie bez śmieci – kilka prostych kroków na początek

Życie bez śmieci wymaga zmiany wielu nawyków – w robieniu zakupów, gotowaniu, pielęgnacji, sposobie spędzania wolnego czasu i w sposobie naszego myślenia. Tak naprawdę to nasze podejście i konsekwencja w działaniu będą miały największy wpływ na to, jak dużo uda nam się osiągnąć i czy cel jakim jest ograniczenie śmieci w naszym domu i życiu zostanie osiągnięty. Na początku warto zacząć od podstaw i zmian, które być może nie będą rewolucyjne, ale krok po kroku będą przybliżać nas do tego, by w naszych domach śmieci było mniej.

Od czego zacząć życie zero waste?

  • zrezygnuj z picia butelkowanej wody. Zamiast przynosić do domu kolejną zgrzewkę plastiku, lepiej kupić jeden porządny dzbanek filtrujący wodę i pić wodę prosto z kranu. Ja tę zasadę wprowadziłam do naszego domu 5 lat temu i od tamtej pory pijemy tylko kranówkę.
  • chodź na zakupy z własną torbą np. z bawełny lub lnu.
  • kup dobrej jakości butelkę na wodę i zabieraj ją ze sobą do pracy, na spacer, na siłownię, wszędzie!
  • jedzenie do pracy lub szkoły pakuj w lunchbox. Jest to o wiele bardziej wygodne niż pakowanie kanapek w foliowe woreczki lub zawijanie w papier śniadaniowy. I bardziej praktyczne, bo do pudełka możemy zapakować też sałatkę, placki, kawałek ciasta z kremem, a nawet zupę.
  • na zakup chodź z listą zakupów i kupuj naprawdę to, czego potrzebujesz oraz w takiej ilości, jaka jest niezbędna. Kupowanie na zapas często prowadzi do tego, że żywność ląduje w koszu.
  • wychodź z domu z własnym termosem lub kubiem termicznym, dzięki czemu unikniesz kupowania kawy na mieście w plastikowym kubeczku.
  • zrezygnuj z brania wydruków potwierdzających transakcje kartą płatniczą.
  • nie drukuj biletów na pociąg/samolot/autobus. Możesz je pobrać na telefon w formacie PDF, albo korzystać z aplikacji, które mają np. linie lotnicze.
  • zamawiając jedzenie na wynos do domu nie bierz plastikowych sztućców.
  • zrezygnuj ze stosowania jednorazowych słomek, kubeczków, chusteczek, plastikowych patyczków do uszu.
  • zanim coś wyrzucisz zastanów się, czy nie możesz użyć tego ponownie. Jako przykład podam papier do pieczenia (z którego docelowo i tak warto zrezygnować). Przyjęło się, że taki papier służy do jednorazowego użycia. A tak naprawdę można wykorzystać go kilka razy. Ja na jednym arkuszu piekę nawet 2-3 chleby. Do ponownego wykorzystania są też foliowe woreczki po warzywach, papierowe torby po pieczywie, wytłaczanki po jajkach, szklane słoiki i wiele innych produktów.
  • kupując pojedyncze warzywa i owoce zrezygnuj z pakowania ich w foliowe woreczki. Etykiety możesz przykleić na ich skórkę, a jeśli owoce i warzywa są ważone przy kasie to już w ogóle żaden problem, by były niezapakowane.

Tych kilka bardzo prostych zmian to dobry początek życia zero waste. Po ich wprowadzeniu sami z siebie zaczniemy zauważać, co jeszcze możemy zrobić. A przy okazji pewnie dojdziemy też do wniosku, że życie bez śmieci wcale nie jest takie trudne. Ważne w tym wszystkim jest jednak to, żeby próbować, stawiać kolejne kroki i dążyć do zero waste w każdym możliwym obszarze naszego życia. Warto jednak zachować w tym wszystkim dystans, nie przejmować niepowodzeniami i nie traktować idei zero waste zero-jedynkowo. Ważne jest to, że próbujemy i robimy to, z czym dobrze się czujemy. W końcu życie bez śmieci ma prowadzić do tego, żeby żyło nam się lepiej. A nie frustrować, bo coś się nie udało, bo inni robią więcej, bo śmieci w domu jednak nadal są.

Zasada 5R

W tym początkowym etapie bezśmieciowego życia pomocna może być sformułowana przez Beę Johnson zasada 5R. Zachęca ona do tego, żeby odmawiać, ograniczać, używać ponownie, przetwarzać i kompostować (refuse, reduce, reuse, recycle, rot). Postępując według jej zasad możemy dawać drugie życie naszym rzeczom, wspierać potrzebujących, rozwijać się w różnych dziedzinach DIY, doskonalić umiejętności kulinarne. I to wszystko będzie prowadziło do tego, że śmieci w naszym otoczeniu będzie mniej, a my bezboleśnie będziemy wchodzić na kolejne etapy życia zero waste.

Tak, jak napisałam we wstępie, ten wpis jest tylko wprowadzeniem do tematyki zero waste. Wszystkie poruszone zagadnienia będę rozwijać w kolejnych wpisach, a jeśli macie jakieś pytania związane z zero waste lub propozycje, o czym chciałybyście przeczytać, koniecznie dajcie mi o tym znać. Chętnie poznam też Wasze doświadczenia związane z ograniczaniem śmieci w codziennym życiu i poznam opinię na temat idei zero waste. A w kolejnym wpisie opowiem Wam o moich sukcesach i porażkach związanych z próbą bycia zerowastowcem 🙂