Witajcie w nowym roku! Zapraszam Was na dzisiaj na nowe podsumowanie miesiąca, do którego dorzucam też kilka zdań podsumowania minionego roku na blogu. Będzie to jedyne takie podsumowanie, bo nie zamierzam już dokładać do niego ani podsumowania z mojego życia osobistego, ani zdradzać Wam moich noworocznych postanowień. I to nie dlatego, że chcę utrzymać je w tajemnicy. Nic z tych rzeczy. Po prostu ich nie mam.

Tak to już u mnie jest, że przed wszelkimi podsumowaniami i postanowieniami staram się powstrzymywać. Bywam bardzo niekonsekwentna w realizowaniu podjętych planów, więc każde rozliczenie się z nich nie jest komfortowe, bo zwykle wtedy okazuje się, że połowy, albo i większości nawet nie próbowałam zrealizować. Żeby więc żyło mi się lepiej i bez wyrzutów sumienia, wyznaczam sobie małe cele i od razu podejmuję decyzję o ich realizacji. Dzięki temu unikam snucia postanowień, które i tak pozostają tylko na papierze, albo w notatkach na komputerze.

Jedynymi postanowieniami, które miałam na ubiegły rok i którymi podzieliłam się z Wami na blogu dotyczyły mojego planu przeprowadzenia się do Norwegii i skupieniu się na rozwoju bloga. Jedno i drugie udało mi się zrealizować, a do tego doszło dużo mniejszych wyzwań, celów i decyzji, które podejmowałam i realizowałam, co spowodowało, że rok 2016 był dla mnie naprawdę bardzo udany.

Co na blogu?

I tu dochodzimy do grudniowego podsumowania miesiąca na blogu, do którego dorzucam też kilka zdań podsumowania całego roku.

W grudniu, tak jak zapowiedziałam Wam w podsumowaniu listopada, na blogu było mniej wpisów, niż w poprzednich miesiącach. Potrzebowałam trochę więcej czasu poświęcić pracy, poza tym planowany przyjazd do Polski też wiązał się z tym, że będę mniej aktywna. I chociaż trudno było wytrwać mi w tym postanowieniu, by pisać mniej, udało mi się i na blogu pojawiło się tylko 9 wpisów:

♦ wspomniane już podsumowanie listopada,

super katalog prezentów świątecznych, do którego polecam zaglądać przed każdymi zakupami kosmetycznymi, bo znajdziecie tam mnóstwo inspiracji i kosmetyków naturalnych, które warto mieć w kosmetyczce i na łazienkowej półce,

♦ recenzja książki Klaudyny Hebdy „Ziołowy zakątek. Kosmetyki, które zrobisz w domu”,

domowe sposoby na piękne dłonie oraz ich zimowa pielęgnacja – wpis z pięknymi zdjęciami, w których zrobienie był zaangażowany także mój mąż oraz całą masą cennych i sprawdzonych porad pielęgnacyjnych,

10 najbardziej zaskakujących faktów o Norwegii – pierwszy wpis, w którym dzielę się ciekawostkami, które dla osób przyjeżdżających do Norwegii po raz pierwszy mogą być zaskakujące,

przepis na bajaderki z ciecierzycy, czyli coś zdrowego i pysznego – naprawdę polecam!

Jak nie przytyć w święta? Tytuł wpisu mówi sam za siebie i chyba nie muszę wyjaśniać, o czym w nim pisałam,

10 najpopularniejszych wpisów na blogu w 2016 roku – zestawienie najchętniej czytanych wpisów na blogu, które mnie samą bardzo zaskoczyło,

Grudniowe tu i teraz – ostatni wpis z 2016 roku, kolejny spisany w ramach mojego (i Waszego chyba też?) ulubionego cyklu.

View this post on Instagram

Są zdjęcia, które nie wymagają nawet słowa komentarza ❤️❤️❤️#me #now #mommy #instamatki #parents #family #bestmoments #xmas #kochamnajmocniej #makehappyday

A post shared by Olga (@olga_makehappyday) on

 

W 2016 roku na blogu pojawiło się 119 wpisów! Większość z nich dotyczyła tematów związanych z naturalną pielęgnacją i zdrowym stylem życia. Najwięcej wpisów opublikowałam jesienią – wrzesień, październik i listopad były moimi najbardziej aktywnymi miesiącami na blogu. Najmniej wpisów, bo tylko 5 pojawiło się na blogu w lipcu, ale jak pamiętacie, to właśnie na początku lipca urodziłam synka, więc mniejsza aktywność była całkowicie usprawiedliwiona.

W poprzednim roku kilka razy mogliście przeczytać też moje wypowiedzi u zaprzyjaźnionych blogerów.

Jak żyć zdrowo? o wypowiedź na ten temat poprosiła mnie Sylwia, autorka bloga Fiolka Endrofin

♦ Na blogu Esencja razem z innymi blogerkami podzieliłam się trikami żywieniowymi, które pomagają nauczyć dzieci zdrowego odżywiania.

♦ U Magdy, na blogu Feminine opowiedziałam o tym, co mi dała zmiana stylu życia na zdrowszy i bardziej naturalny.

♦ Na blogu Wzburzone Wody podzieliłam się natomiast historią o tym, jak układało się moje życie zawodowe zanim podjęłam się pracy w domu i pisania bloga.

♦ A na blogu Chillife zdradziłam, jakie prezenty można kupować dla mnie w ciemno, bo zawsze sprawiają mi radość.

Teraz czas na trochę liczb ze statystyki bloga. 114 104 – to liczba unikalnych użytkowników odwiedzających blog w 2016 rok. Z kolei 276 514 to łączna liczba odsłon stron na blogu. Najpopularniejszy wpis, którym okazała się nocna owsianka, był czytany 12 121 razy. Największy ruch na blogu zanotowałam w grudniu. To właśnie w ostatnim miesiącu liczba unikalnych użytkowników przekroczyła 30 000.

 

Patrząc na te liczby czuję się ogromnie szczęśliwa! Bo chociaż nie piszę bloga dla statystyk, to jednak świadomość, że nie piszę go tylko dla siebie, jest dla mnie bardzo ważna. I nie ukrywam, że rosnąca popularność bloga to dla mnie większa motywacja do pracy, radość i satysfakcja.

W grudniu spotkała mnie ogromna niespodzianka i jednocześnie wielkie wyróżnienie. Blog znalazł się w „Rankingu najbardziej wpływowych blogerów w 2016 roku”, który ukazał się na blogu Tomka Tomczyka. Zostałam uznana za jedną z nadziei polskiej blogosfery i chyba nie muszę Wam mówić, jak bardzo czuję się wyróżniona. Świetnych blogów jest przecież tysiące, więc znaleźć się w grupie tych kilku zauważonych znaczy naprawdę bardzo, bardzo dużo! Tym bardziej, że prowadzę blog dopiero 1,5 roku.

Bez cienia wątpliwości mogę uznać 2016 rok na blogu za bardzo udany. Chociaż nie wszystkie plany zrealizowałam i część nadal czeka na swoją kolej, a zeszyt pęka w szwach od pomysłów na nowe wpisy, to z tego, co udało mi się zrobić cieszę się bardzo i mam powody do tego, by być z siebie dumną. To oczywiście nie udałoby się bez Was, bo blog bez czytelników nie istnieje. A dzięki Wam ten blog nie tylko jest, ale też się rozwija. I bardzo, bardzo Wam za to dziękuję!

Co w sieci?

Nie mam dla Was zbyt wielu linków z sieci. W grudniu na blogach dominowała głównie tematyka świąteczna, a i ja nie miałam czasu na bieżącą śledzić tego, o czym piszą moje ulubione blogerki i ulubieni blogerzy. Kilka perełek jednak wyłowiłam!

Jak uwierzyć w siebie? Genialny (jak zawsze!) artykuł Andrzeja Tucholskiego. Trochę ponad 12 minut czytania, ale 12 minut, których nie będziecie żałować. Zwłaszcza, gdy wciąż zmagacie się z brakiem wiary we własne siły i to, że dacie radę.

Postanowienia noworoczne minimalistki to świetny wpis autorstwa Kasi Kędzierskiej o sile postanowień noworocznych i o tym, co warto zrobić, by w końcu udało się je zrealizować.

Osobisty regulamin – co Wy na to? O tym dlaczego warto i jak go zrobić pisze Asia Glogaza. Na nowy rok jak znalazł! Sama chyba się zdecyduję i taki regulamin napiszę!

♦ Jeszcze raz w kwestii planowania roku – Ania Legenza o tym, jak zrobić to skutecznie, by w końcu zrealizować cele.

♦ Uważaj, co myślisz! Świetny tekst Marty Mytych o potędze podświadomości.

Co u mnie?

Wyjątkowo mało miejsca przeznaczyłam w tym podsumowaniu na to, co u mnie. Ale to tylko dlatego, że kilka dni temu podzieliłam się z Wami grudniowym tu i teraz, z którego mogliście się dowiedzieć, co aktualnie się u mnie dzieje. A jak podsumowałam swój ubiegły rok? Bardzo dobrze! Uznaliśmy z mężem, że był naprawdę bardzo udany i jeśli ten, który właśnie się zaczął będzie taki sam, to będziemy bardzo szczęśliwi. 2017 rok był przede wszystkim rokiem ważnych zmian, z których najważniejsze związane są z naszą przeprowadzką do Norwegii i pojawieniem się na świecie naszego drugiego dziecka. Te dwa wydarzenia plus wiele innych, małych i codziennych wydarzeń przyniosło nam w ubiegłym roku wiele dobrych i szczęśliwych chwil. Dało wiele radości i nawet jeśli czasami pojawiały się jakieś trudności lub problemy, to i tak bilans całego roku wychodzi nam bardzo na plus. I oby ten 2017 był taki sam 🙂 Wam oczywiście też tak dobrego roku życzę!

Zdjęcia, które dołączyłam do wpisu są z mojego konta na Instagramie, które od połowy ubiegłego roku bardzo odżyło. W tym roku zamierzam publikować tam jeszcze więcej zdjęć i pozwolić sobie na zdecydowanie większą spontaniczność. Męczą mnie już te równo ustawione talerzyki i kubki, pięknie wystylizowane potrawy i białe blaty. Chcę, żeby moje konto na Instagramie bardziej pokazywało moje prawdziwe, a nie wyreżyserowane na potrzeby zdjęć życie. A że serduszek będzie mniej? Trudno.

I na tym kończę to dość długie podsumowanie miesiąca. Mam nadzieję, że dotarliście do końca i liczę na to, że podzielicie się ze mną swoimi podsumowaniami, postanowieniami na nowy rok i tym, co u Was. Do usłyszenia!