Czy Wy też słysząc hasło „czysty dom bez chemii” myślicie soda, ocet i orzechy piorące? I czy na samą myśl, żeby sprzątać octem trochę Was wzdryga? Jeśli tak, to mój dzisiejszy wpis jest właśnie dla Was. Podzielę się w nim moim sposobem na czysty dom bez chemii, ale bez konieczności sprzątania sodą, octem i kwaskiem cytrynowym.

Kilka lat temu, gdy zaczynałam interesować się naturalną pielęgnacją i zdrowym odżywianiem, soda, ocet i kwasek cytrynowy zastąpiły mi wszystkie środki czystości. W pierwszym etapie ich stosowania byłam zachwycona tym, w jak prosty sposób można posprzątać dom bez stosowanych dotąd detergentów i nawet zapach octu nie przeszkadzał mi aż tak bardzo. Jednak zapał do eko-sprzątania minął mi dość szybko, bo jednak robienie pasty czyszczącej z sody, czy płynu do szyb z octu wymagały ode mnie większego zaangażowania, niż sięgnięcie po gotowy płyn do czyszczenia wszystkich powierzchni. A dom pachnący octem, pomimo używania olejków eterycznych, przestał kojarzyć mi się z domem pachnącym czystością i świeżością.

Dlatego po romansie z sodą, octem i kwaskiem cytrynowym zaczęłam szukać innych sposobów na czysty dom bez chemii. Zanim jednak zdradzę Wam, z czego korzystam, żeby mieć czysty dom bez chemii, wyjaśnię, dlaczego warto tę „chemię” z domu wyeliminować.

Chcesz mieć czysty dom bez chemii? Z tego musisz zrezygnować…

Domyślam się, że większość z Was zdaje sobie sprawę z tego, że popularne środki czystości zawierają, lub mogą zawierać, niebezpieczne dla zdrowia związki chemiczne. Celowo użyłam zwrotu „zawierają lub mogą zawierać”, dlatego, że na etykietach detergentów informacje o składzie pojawiają się niezwykle rzadko. A jeśli już są podane, to dowiadujemy się z nich, że płyn zawiera jonowe i niejonowe środki powierzchniowo-czynne i ma zapach morskiej wody. To niestety nie mówi nam prawie nic, a już na pewno nie to, że detergenty, które mają zadbać o czystość w naszym domu, zanieczyszczają nasze otoczenie toksynami.

Triclosan i cała reszta…

Triklosan, fosforany, amoniak, MEA, DEA, TEA, barwniki smołowe, laurylosiarczan sodu, pył glinowy, fenole, substancje zapachowe…to tylko niektóre z niebezpiecznych dla naszego zdrowia substancji chemicznych, które stosuje się w środkach czystości. Mogą być one przyczyną problemów zdrowotnych – osłabiać nasz układ odpornościowy, wywoływać alergie, podrażniać błony śluzowe, a nawet zakłócać funkcjonowanie narządów wewnętrznych. Są też substancjami szkodzącymi środowisku naturalnemu. Dlatego, aby uniknąć ich stosowania, warto znaleźć bezpieczną i zdrowszą alternatywę. Mogą być nią wspomniane już kilka razy soda, ocet i kwasek cytrynowy, albo ekologiczne środki czystości.

Czy ekologiczne środki czystości zawsze są eko?

Bardzo cenię sobie czystość i porządek, ale sprzątając nie chcę narażać swojego zdrowia i zdrowia mojej rodziny. Dlatego do sprzątania wybieram ekologiczne środki czystości, których stosowanie łączę z zachowaniem takich zasad bezpieczeństwa, jak otwarte okno w łazience i włączony wentylator w kuchni (w trakcie porządków i kilka minut po ich zakończeniu). Ekologiczne detergenty są dla mnie alternatywą dla domowych środków czystości, których zwyczajnie nie chce mi się robić i oczywiście zdrowszą i bezpieczniejszą alternatywą dla chemicznych detergentów. Do tego, aby je stosować przekonuje mnie to, że:

  • znam ich skład,
  • wiem, że są produkowane na bazie bezpiecznych, w większości roślinnych składników,
  • są biodegradowalne i nie szkodzą środowisku,
  • nie zawierają surowców pochodzenia petrochemicznego, enzymów, formaldehydu i fosforanów,
  • pachną naturalnymi olejkami eterycznymi, a nie syntetycznymi substancjami zapachowymi,
  • są łagodne dla mojej skóry,
  • są bezpieczne dla zdrowia i nie powodują reakcji alergicznych,
  • nie zawierają wybielaczy optycznych,
  • do ich produkcji nie stosuje się surowców z martwych zwierząt,
  • mają łagodne, naturalne zapachy,
  • nie powodują łzawienia oczu i szczypania w gardle,
  • są wydajne i bardziej skoncentrowane od powszechnie znanych środków czystości.

Ekologiczność środków czystości potwierdzają certyfikaty takie jak ECOGARANTIE, EcoControl, Soil Association, ICEA, Ecocert. Na ich opakowaniach często widoczne są też loga potwierdzające, że produkt nie był testowany na zwierzętach, jest wegański, nie powoduje alergii, a zawarte w nim surowce pochodzą ze sprawiedliwego handlu.

Dlaczego eko kosztuje więcej?

Ekologicznym środkom czystości zarzuca się często to, że są drogie. I jest to prawda, chociaż ja wolę używać określenia droższe, bo różnice między cenami znanych środków czystości, a produktami naprawdę dobrych, ekologicznych marek, są coraz mniejsze. Wynika to z tego, że tego typu są coraz bardziej popularne, chętniej kupowane i dostępne w coraz większej ilości sklepów (bardzo duży wybór eko-detergentów jest w Drogerii Ekologicznej Better Land, w której ja sama się zaopatruję). Wyższa cena wiąże się natomiast z droższą produkcją bezpieczną dla środowiska i droższymi surowcami bezpiecznymi dla zdrowia. I chociaż może być zniechęcająca, to na jej korzyść działa to, że naturalne środki czystości są zazwyczaj bardziej skoncentrowane i wydajniejsze. Wyższa cena działa też trochę jak taki hamulec, który powoduje, że nagle przestajemy wlewać do wiadra pół butelki płynu, bo jednak kosztował więcej niż 5 zł, więc trochę nam szkoda. A potem okazuje się, że jedna zakrętka wystarczyła, żeby umyć wszystkie podłogi i po kolejną butelkę płynu musimy iść do sklepu nie po dwóch tygodniach, a po dwóch miesiącach (zakładając, że sprzątamy częściej niż raz w tygodniu 😉 ). Czyli wydając więcej zaczynamy tak naprawdę wydawać mniej.

Czysty dom bez chemii z Greenscents

Ekologiczne środki czystości zaczęłam używać do sprzątania jakieś 5 lat temu. Przez ten czas udało mi się wypróbować produkty marek Sodasan, Sonett, Ecozone, Klar, Winni’s, Attitude i Ecos, które są dostępne w Drogerii Ekologicznej Better Land, będącej partnerem tego wpisu. Używałam też Frosha, który jest marką pewnie najbardziej Wam znaną. Część z tych produktów sprawdziła się doskonale, inne nieco mnie zawiodły, a moim ostatnim odkryciem są ekologiczne środki czystości Greenscents.

Greenscents to brytyjska firma zajmująca się produkcją ekologicznych środków czystości. Wszystkie są przyjazne środowisku, naturalne, wegańskie i wolne od szkodliwych substancji.

Marka ma na koncie wiele wyróżnień, a oferowane przez nią produkty otrzymały certyfikaty i atesty VeganOK, Soil Association, Cruelty Free International oraz Allergy UK. Do ich produkcji nie używa się oleju palmowego, wszystkie produkty są bezglutenowe, a swój zapach zawdzięczają organicznym olejkom eterycznym pochodzącym ze Sprawiedliwego Handlu.

Produkty Greenscents, które miałam okazję (i zarazem przyjemność) przetestować to miętowy płyn do czyszczenia toalet, lawendowy spray do czyszczenia różnych powierzchni i pomarańczowy płyn do mycia podłóg.

Jak produkty Greenscents sprawdziły się w moim domu?

Zanim zabrałam się za porządki z detergentami Greenscents zapoznałam się z ich składami, które są dokładnie opisane na etykiecie i zapachami, które w przypadku środków czystości mają dla mnie kluczowe znaczenie. Bardzo spodobał mi się zapach pomarańczowego płynu do podłóg, trochę mniej byłam przekonana do miętowego zapachu płynu do WC, który wprawdzie był bardzo przyjemny, ale mięta w toalecie? Sami rozumiecie 🙂 Rozczarowaniem okazał się zapach sprayu do różnych powierzchni, bo lawenda, której zapach uwielbiam tutaj była taka mało lawendowa. Natomiast płyn do mycia naczyń zgodnie z deklaracją producenta okazał się być bezzapachowy. A jak oceniam działanie tych ekologicznych detergentów?

Miętowy płyn do czyszczenia toalet

Zacznę od największej niespodzianki, czyli płynu do WC. Tak, jak wspomniałam dosłownie 3 zdania wyżej, nie byłam przekonana do jego miętowego zapachu. Ale już po pierwszym użyciu okazało się, że toaleta pachnąca miętą to strzał w dziesiątkę! I w końcu odmiana dla cytrusów, morskiej bryzy i świeżości lasu. Poza zapachem płyn zaskoczył mnie też wydajnością i skutecznością. 1-2 naciśnięcia butelki wystarczą, żeby płyn rozprowadził się po całej powierzchni muszli i skutecznie wyczyścił toaletę. Toaleta jest po nim czysta i świeża, nie czuć w niej chemicznego, drażniącego zapachu, a dodatkową zaletą jest to, że płyn usuwa 99% bakterii zgromadzonych na powierzchni muszli klozetowej. 

Płyn używałam przez kilka miesięcy i chętnie wrócę do niego przy okazji zakupów eko środków czystości do domu. Tym bardziej, że jego cena – 22,99 zł za 500 ml jest adekwatna do jego składu, jakości i wydajności. Dokładny skład i opis płynu znajdziecie tutaj -> klik.

Lawendowy spray do czyszczenia różnych powierzchni

Lawendowy spray do czyszczenia różnych powierzchni pachnie tak naprawdę rozmarynowo-lawendowo i to chyba nuta rozmarynu jest tu bardziej wyczuwalna. Ogólnie ten zapach jest przyjemny, ziołowy, świeży, tylko tak jak wspomniałam, rozczarował mnie trochę, bo jest za mało lawendowy. Za to działanie płynu oceniam bardzo na plus. Spray może być stosowany zarówno w kuchni jak i w łazience. Nadaje się do czyszczenia niemal wszystkich powierzchni – ceramiki, granitu, podłóg i impregnowanego drewna. Ja bardzo lubię właśnie takie uniwersalne produkty, bo dzięki temu, że jeden płyn jest w stanie zapewnić mi czystość w całym domu, nie muszę kupować kilku, różnych produktów. Używając tego płynu nie miałam problemu z domyciem umywalki i kabiny prysznicowej, wyczyszczeniem zlewu i kuchennych blatów. Sprawdzał mi się bardzo dobrze, a dodatkową zaletą jego używania jest to, że zawarty w składzie płynu kwas mlekowy ma działanie bakteriobójcze. Płyn dba więc nie tylko o czystość w domu, ale i nasze zdrowie.

Podobnie, jak płyn do WC, ten płyn też jest organiczny, wegański i hipoalergiczny. Jego skład znajdziecie pod tym linkiem -> klik. Spray dostępny jest też w innych wariantach zapachowych, a kosztuje 22,39 zł.

Pomarańczowy płyn do mycia podłóg

Pomarańczowy płyn do mycia podłóg jest produktem dość mocno skoncentrowanym i bardzo wydajnym. Do umycia podłogi wystarcza dosłownie jedno naciśnięcie butelki (na wiadro wody), dlatego płyn wystarcza na bardzo, bardzo długo. Ma piękny, świeży, naturalny, cytrusowy zapach i bezpieczny skład. Dobrze radzi sobie z czyszczeniem wszystkich zabrudzeń znajdujących się na podłodze, nawet tłustymi plamami po oleju. Płyn może być używany do mycia każdego rodzaju podłogi dzięki czemu nie musimy martwić się o to, że będziemy mogli myć nim tylko panele, a płytek ceramicznych już nie. Zdecydowanie jest to produkt, który mogę polecić Wam z czystym sumieniem.

Po dokładny opis działania płynu oraz jego skład zapraszam tutaj -> klik! Cena płynu: 24,99 zł za 400 ml.

Świadome wybory w każdej strefie życia

Wychodzę z założenia, że jeśli jem zdrowo, dokonuję świadomych wyborów konsumenckich, używam tylko naturalnych kosmetyków, to sprzątanie domu ekologicznymi środkami czystości jest naturalnym następstwem podjętych już kroków, decyzji i działań. Nie czułabym się fair sama ze sobą, gdybym jadła byle co i roztaczała wokół siebie toksyny, a co wieczór nakładała na skórę ekologiczny krem. Zresztą, nie miałoby to większego sensu, bo przecież na nasze zdrowie, kondycję i wygląd naszej skóry ma wpływ nie tylko to, czym się smarujemy i myjemy, ale też to, co jemy oraz jakość powietrza w naszym domu. Jeśli więc chcemy oddychać zdrowo, warto zadbać o to, żeby w naszym otoczeniu było jak najmniej chemii. I tak wystarczająco dużo nawdychamy się jej poza domem.

Jestem bardzo ciekawa, jakie jest Wasze podejście do tematu ekologicznych środków czystości. Czy używacie tego typu produktów do sprzątania? A może sprzątacie tylko sodą i octem? 

Dajcie mi też znać, czy słyszeliście już o środkach czystości Greenscents i czy macie swoją ulubioną markę wśród tego typu produktów?