Lifestyle, Zdrowy styl życia

Jak dobrze zacząć dzień? Moje sposoby na udany poranek

Sposoby na udany poranek każdy z nas może mieć inne. Dla jednego będzie to długie wylegiwanie się w łóżku, dla drugiego poranny jogging lub joga w parku. Wierząc w to, że jaki poranek, taki cały dzień, staram się spędzać go przyjemnie, celebrując poranne rytuały, którymi chciałabym się dzisiaj z Wami podzielić.

Ludzie wierzą, że aby odnieść sukces trzeba wstawać wcześnie. Otóż nie – trzeba wstawać w dobrym humorze.

Domyślam się, że większości z Was słowa Marcela Acharda nie raz obiły się o uszy. Co wówczas pomyśleliście? Czy jedną  z pierwszych myśli, która przyszła Wam do głowy nie było: tak, łatwo powiedzieć…Bo jak można od rana tryskać dobrym humorem, gdy budzik dzwoni o nieludzkiej porze, dziecko płacze, czeka nas cała masa spraw do załatwienia, albo znowu musimy iść do pracy, której tak bardzo nie lubimy? I jeszcze ten pośpiech, który od rana negatywnie nas nakręca i ta beznadziejna pogoda za oknem…O zły nastrój od rana nie trudno. Ale równie dobrze możemy postarać się o to, aby od rana mieć dobry humor, który sprawi, że perspekywa rozpoczynającego się właśnie dnia stanie się przynajmniej trochę przyjemniejsza. Wystarczy stworzyć swoje własne, poranne rytuały i każdy dzień rozpoczynać właśnie od nich. Jakie są moje?

Moje sposoby na udany poranek

Jak dobrze rozpocząć dzień? Moje sposoby na udany poranek

  • Codziennie wstaję o tej samej porze – dzięki temu reguluję sobie długość snu i rytm dnia.

Lubię wylegiwać się w łóżku i nie cierpię dźwięku budzika, ale dzięki temu, że codziennie dzwoni o tej samej porze, udało mi się uregulować długość snu i uporządkować rytm dnia, a także wypracować poranne rytuały, które wprawiają mnie w dobry nastrój. Aby poranne wstawanie nie było trudne, warto oczywiście zadbać o stałą porę zasypiania. Już kiedyś pisałam o tym, że do niedawna miałam problem z tym, aby codziennie kłaść się, a następnego dnia wstawać o tej samej godzinie. W końcu jednak wypracowałam ten nawyk i dzięki temu budzik przestał być moim wrogiem. Oczywiście zdarzają się takie dni, kiedy wyjątkowo mam ochotę zostać w łóżku dłużej, ale pozwalam sobie na to tylko w weekendy. Chociaż i wtedy staram się wstać pierwsza, gdy pozostali domownicy jeszcze śpią. Nic bowiem nie wprawia mnie w dobry nastrój o poranku tak, jak wypita w ciszy kawa i prasówka, w której nikt mi nie przeszkadza.

  • Rozciąganie i kilka głębokich oddechów – po przebudzeniu staram się nie zrywać z łóżka na baczność, co zresztą nie jest zbyt zdrowym nawykiem.

Szybkie, gwałtowne wstawanie może bowiem powodować wzrost ciśnienia i sprawić, że zakręci się w głowie, a nawet zrobi się słabo. A, że kiedyś miewałam częstą skłonność do zasłabnięć, nauczyłam się wstawać z łóżka powoli, najpierw na nim siadając i dopiero po chwili stawać na nogi. Od pewnego czasu staram się też trochę porozciągać, poprzeciągać i zrobić kilka głębszych wdechów i wydechów. Dzięki temu dotleniam mózg i się rozluźniam, co organizm, który w ciągu dnia będzie działał na szybkich obrotach bardzo docenia.

  • Szklanka wody  z cytryną, miodem, imbirem lub bez żadnych dodatków wypita jeszcze zanim sięgnę po pierwszy kubek kawy, bez którego nie wyobrażam sobie dobrego początku dnia.

Szklanka wody wypita kilka minut po wstawniu z łóżka, pobudza mój układ trawienny, oczyszcza go z toksyn, zaspokaja pierwsze uczucie głodu i łagodnie pobudza. Jest to pierwsza czynność, którą wykonuję po wyjściu z sypialni i weszło mi w tak trwały nawyk, że nawet nie muszę sobie o niej przypominać. Często zresztą o poranku mam takie pragnienie, że wypijam nawet 2-3 szklanki wody, jedną po drugiej.

  • Poranne rytuały pielęgnacyjne – rano nie spędzam w łazience dużo czasu, staram się jednak zaczynać dzień od kilku ważnych dla mnie rytuałów pielęgnacyjnych.

Pierwszym z nich jest opłukanie twarzy chłodną wodą, która zmniejsza opuchliznę i bardzo skutecznie rozbudza. Po osuszeniu skóry miękkim ręcznikiem, przecieram twarz tonikiem lub hydrolatem roślinnym i w jeszcze wilgotną skórę wklepuję krem, olej lub serum nawilżające. Nie maluję się codziennie, a jeśli już muszę zrobić makijaż, to daję skórze nacieszyć się składnikami pielęgnacyjnymi z nałożonego kremu i makijaż robię dopiero po wypiciu kawy i zjedzeniu śniadania.

  • Zdrowe, pożywne śniadanie – wielokrotnie pisałam Wam już o tym, jak ważną rolę w codziennym jadłospisie odgrywa śniadanie, jak wpływa na nasze samopoczucie, zdrowie i dobry wygląd.

Pisząc o sposobach na udany początek dnia, nie mogę więc pominąć roli śniadania, jako jednego z najważniejszych porannych rytuałów. Jakie powinno być idealnie śniadanie? Dla mnie zawsze będzie to owsianka z owocami i weekendowe śniadanie zjadane z rodziną. Dla kogoś innego jajecznica z boczkiem, albo ciepły croissant z masłem i dżemem. W tym wpisie nie będę skupiać się na wartościach odżywczych i energetycznych oraz tym, z czego powinno składać się dobrze zbilansowane śniadanie, które dostarczy nam energię na kolejne 2-3 godziny. Wolę jedynie zachęcić Was do tego, abyście nigdy nie bagatelizowali roli śniadania, starali się zjadać je zawsze w ciągu godziny od wstania z łóżka i zaczęli celebrować ten posiłek tak, jakby był najważniejszym posiłkiem, jaki zjecie tego dnia.

Co ułatwia organizację poranka?

Jak dobrze zacząć dzień? Moje sposoby na udany poranek

Jestem mamą, pracuję w domu, czasami zdarzy mi się posiedzieć wieczorem trochę dłużej, a rano udawać, że nie słyszę budzika. Staram się jednak, żeby mój poranek zawsze był przyjemny i spokojny, bo nie lubię zaczynać dnia naładowana negatywnymi emocjami, spiesząc się i pokrzykując na córkę i męża (chociaż oczywiście czasami się to zdarza).

Tym, co pomaga w organizacji poranków, zwłaszcza tych, gdy musimy wszyscy wyjść z domu o tej samej porze jest kilka naprawdę prostych czynności, o których staram się pamiętaj wcześniejszego wieczora.

  • Budzik dzwoniący 10-15 minut wcześniej pozwala pozostać mi w łóżku chwilę dłużej i nacieszyć się kilkoma dodatkowymi minutami snu, albo sprawia, że zaczynam dzień z zapasem dodatkowych minut.
  • Plan dnia przygotowany wieczorem to naprawdę genialny sposób na to, aby każdy nasz dzień, pomimo drobnych przeszkód, opóźnień i niepowodzeń, wyglądał tak, jak byśmy chcieli. Planując wieczorem, o której muszę wyjść jutro z domu, co mam do zrobienia w domu, a co poza nim, czy muszę iść na zakupy, co będzie na obiad, które zlecenia są tego dnia najważniejsze do zrobienia itd. wstając rano nie myślę „ale mam do zrobienia, od czego zacząć” i niepotrzebnie się nie nakręcam, tylko spokojnie, punkt po punkcie zaczynam ogarniać wszystko to, co zaplanowałam.
  • Rozdzielenie obowiązków – jeśli mieszkacie sami ten punkt poranka możecie pominąć. Ale już mieszkając z rodziną, polecam, abyście zaczęli rozdzielać obowiązki na bliskich i nie robili wszystkiego sami. To może być pomoc przy zrobieniu śniadania, ogarnięciu dzieci, wyjście na spacer z psem, czy po świeże pieczywo do piekarni. Wielozadaniowość jest fajną umiejętnością, ale branie wszystkie na swoje barki i od rana funkcjonowanie jak superbohater domu, bez którego nic się nie uda, może skutecznie pozbawiać energii i zapału potrzebnych na resztę dnia oraz wpędzać w zły nastrój, a ten o poranku nie jest przez nikogo lubiany.
  • Zaplanowanie garderoby i spakowanie torby dzień wcześniej, a konkretnie wieczorem, sprawdza się u mnie od zawsze. Nauczyła mnie tego moja mama, która pilnowała, abym już dzień wcześniej miała przygotowane ubrania, które następnego dnia założę do szkoły. Ten nawyk pozostał mi do tej pory, dzięki czemu omija mnie tracenie czasu na zbyt długie stanie przed szafą i zastanawianie się, co mam na siebie włożyć oraz kompletowanie ubrań dla Leny. Gdy czeka mnie wyjście z domu i załatwianie jakiś spraw u lekarza, w urzędach itd. już wieczorem pakuję też torbę, sprawdzając, czy mam w niej wszystko to, co niezbędne.

Co jeszcze możemy zrobić, aby zacząć dzień w dobrym nastroju?

Tym, co pozytywnie może wpłynąć na nasz nastrój o poranku, a co za tym idzie wprawić nas w dobry humor na cały dzień i tym, co sprawdza się u mnie są:

  • Muzyka – rano nigdy nie włączam telewizora, za to nie wyobrażam sobie, żebym miała nie włączyć radia. Lubię podśpiewywać sobie pod nosem i podrygiwać w rytm muzyki przygotowując śniadanie, cicho rozbrzmiewająca muzyka uprzyjemnia mi też poranną prasówkę. Ulubiona piosenka o poranku? Mam ich całe mnóstwo, ale jednym z moich hitów jest oczywiście „Beautiful Day” zespołu U2.
  • Ogarnięcie domu dzień wcześniej – bardzo, ale to bardzo nie lubię, gdy wchodząc rano do salonu widzę porozrzucane na podłodze zabawki Leny i stolik zawalony przedmiotami, które mają swoje miejsce gdzie indziej. Nie lubię też widoku zlewu w kuchni wypełnionego po brzegi naczyniami z poprzedniego dnia. Dlatego staram się zawsze wieczorem zrobić przynajmniej pozorne porządki i trochę ogarnąć. W uporządkowanej przestrzeni lepiej się odpoczywa i przyjemniej zaczyna dzień.
  • Poranne przytulanie – uwielbiam! I nie wyobrażam sobie, żeby w moim domu zabrakło na nie czasu.

Tym, co pomaga mi wprawić się o poranku w dobry nastrój jest też wiara w to, że przede mną kolejny dobry dzień. I często to właśnie pozytywne myślenie ma największą moc sprawczą. Zwłaszcza w pochmurne dni, gdy wszystko zachęca do tego, by wyłączyć budzik i spać, spać, spać 🙂

Jestem ciekawa, jakie są Wasze sposoby na udany poranek. Czy macie swoje poranne rytuały? Co wpływa na to, że wstaje się Wam przyjemnie i w dobrym nastroju?