Nie znam osoby, która nie lubiłaby naleśników. Sama za nimi przepadam i mam do nich ogromną słabość. Najczęściej robię je w  tradycyjnej wersji i jedynie mąkę pszenną zamieniam na orkiszową. Ale zdarza mi się też smażyć naleśniki z mąki gryczanej lub pełnoziarnistej, albo zrobić naleśniki bez mąki, za to z… No właśnie, domyślacie się z czego?

Jeśli odpowiedzieliście, że z kaszy, to brawo! Naleśniki, na które mam dla Was dzisiaj przepis, to naleśniki z kaszy manny, z dodatkiem budyniu waniliowego. Brak dodatku mąki jest w nich w ogóle niewyczuwalny, naleśniki są miękkie, elastyczne i łatwo odchodzą od patelni. Są za to bardziej kruche i sycące, wydaje mi się też, że są lżejsze dla brzucha, ale to może tylko moje subiektywne odczucie. A dodatek budyniu nadaje im bardzo apetyczny, waniliowy aromat.

Moja propozycja podania naleśników z kaszy manny to letnie owoce – truskawki, borówki, jagody, maliny i gęsty jogurt grecki. Jeśli chcecie, możecie polać je też czekoladą i wtedy to już jest prawdziwa rozpusta 🙂

Waniliowe naleśniki bez mąki – przepis

Składniki:

(przepis na 6-8 naleśników)

♥ 2 jajka

♥ 1,5 szklanki kaszy manny

♥ 1,5 szklanki mleka (może być roślinne)

♥ 1 budyń waniliowy bez cukru 40 g

♥ szczypta soli

♥ 2 łyżki oleju

♥ opcjonalnie syrop z agawy, ksylitol lub erytrol

♥ do podania: jogurt grecki i truskawki, lub inne letnie owoce

Wszystkie składniki umieszczam w misce i mieszam do uzyskania gładkiej, dość gęstej masy. Odstawiam na 15 minut. Po tym czasie masa może trochę zgęstnieć, więc zdarza mi się dodać jeszcze trochę mleka, tak żeby ciasto miało konsystencję ciasta naleśnikowego. Naleśniki smażę na rozgrzanej patelni natłuszczonej niewielką ilością oleju. Po usmażeniu smaruję placki jogurtem, składam w trójkąty i obsypuję owocami.

Naleśniki nie są słodkie, dlatego jeśli lubicie, możecie dodać do ciasta trochę syropu z agawy, cukru, ksylitolu lub erytrolu. Radzę jednak nie przesadzać z ilością dodatków słodzących, bo naleśniki mogą się przypalać.

Naleśniki z kaszy manny długo utrzymują świeżość, więc spokojnie możecie usmażyć od razu większą ilość i z powodzeniem zabrać np. na piknik.

Jak podoba Wam się taki pomysł na naleśniki? A może smażyłyście już naleśniki z kaszy manny, jaglanej albo z samego budyniu?