Przepis na super proste, bardzo smaczne i szybkie w zrobieniu ciasto warto mieć zawsze pod ręką! Zwłaszcza, gdy spodziewamy się wizyty kogoś, kto nie może jeść mleka, jajek i orzechów. Tak, jak kolega mojej córki, który zaproszony na jej przyjęcie urodzinowe zamiast tradycyjnego tortu z biszkoptem i maślanym kremem, otrzymał ten pyszny, wegański torcik bananowy.

W niedzielę Lenka obchodziła swoje 6. urodziny. Z tej okazji zaprosiła na przyjęcie urodzinowe wszystkie dzieci ze swojego przedszkola, a ja stanęłam przed niemałym wyzwaniem, bo ugościć 22 małych gości to jest coś! Szybko jednak zaplanowałam plan działania, zdecydowałam się upiec muffinki udekorowane skittelsami, tort z owocami i maślane ciasteczka-śnieżynki, które robi się z trzech składników i zawsze wszystkim smakują. Do tego oczywiście przysmak norweskich dzieci, czyli hot dogi. I gdy wszystko było już zaplanowane, a lista zakupów gotowa, otrzymaliśmy wiadomość, że jeden z gości – kolega Lenki o imieniu Fredrik jest alergikiem i nie może jeść jajek, mleka, masła i orzechów. Oczywiście mama Fredrika zaoferowała, że przyniesie dla niego jakieś jedzenie, na co ja oczywiście nie mogłam pozwolić. Co to to nie!

Po szybkiej burzy mózgów zdecydowałam, że zrobię dwa rodzaje babeczek – poza waniliowymi z jajkami i mlekiem w składzie, upiekłam też babeczki korzystając z przepisu na wegańskie ciasto czekoladowe. A żeby Fredrik mógł zjeść też kawałek tortu, specjalnie dla niego upiekłam wegański torcik bananowy, który polałam dużą ilością czekoladowej polewy i udekorowałam owocami. Wyszedł przepyszny, miękki i puszysty, a jadł go nie tylko Fredrik, bo przecież dzieci uwielbiają czekoladę! I chyba nie muszę Wam mówić, jak bardzo zaskoczyłam mamę Fredrika tym, że tak zadbałam o smakołyki dla jej małego alergika.

Wegański torcik bananowy

Składniki:

♥ 2 duże i najlepiej bardzo dojrzałe banany

♥ 2 łyżki oleju kokosowego (możecie użyć też rzepakowy)

♥ 200 g cukru trzcinowego

♥ 240 g mąki (użyłam pszenną, ale orkiszowa jasna też będzie okej)

♥ 2 łyżeczki sody

♥ szczypta soli

♥ garść rodzynek (jeśli nie lubicie nie musicie dodawać)

Przygotowanie ciasta rozpoczęłam od rozgniecenia bananów widelcem i ich wymieszania z olejem kokosowym. Gdy masa była płynna, dodałam wszystkie pozostałe składniki i zmiksowałam mikserem. Na koniec dodałam odrobinę wody, bo uznałam, że masa jest trochę za gęsta, wymieszałam, dorzuciłam rodzynki. Przełożyłam do tortownicy, której dno wyłożyłam papierem do pieczenia, a boki posmarowałam olejem (możecie też obsypać bułką tartą lub kaszą manną). Piekłam przez 25 minut w piekarniku ustawionym na 150 st. C z termoobiegiem, następnie przełączyłam piekarnik na tryb góra-dół i piekłam jeszcze 20 minut. Pilnowałam, żeby ciasto nie zaczęło się przypalać i oczywiście przed wyjęciem z piekarnika zrobiłam test suchego patyczka.

Upieczone ciasto polałam polewą, którą przygotowałam z 10 łyżek cukru pudru, 2 łyżek kakao i 4 łyżek gorącej wody. Udekorowałam owocami – truskawkami, borówkami i brzoskwiniami.

Torcik nie był niczym przełożony, bo postawiłam na polewę czekoladową. Ale gdybyście chcieli, żeby w środku pojawiła się też masa, to idealna będzie „bita śmietana” z mleka kokosowego albo dżem owocowy.

Żeby torcik był wyższy, użyjcie małej tortownicy o średnicy do 20 cm. Pamiętajcie tylko o tym, że czas pieczenia może się wtedy wydłużyć i ciasto będzie potrzebowało nawet godziny w piekarniku.

Przed polaniem ciasta polewą zaczekajcie, aż ostygnie. Dzięki temu polewa będzie idealnie gładka. Ja się za bardzo pospieszyłam, co zresztą można zobaczyć na zdjęciu.

Zapiszcie sobie ten przepis – jestem pewna, że nie raz Wam się przyda. A jak już spróbujcie, dajcie znać, czy ciasto smakowało. I nie róbcie sobie wyrzutów, że torcik jest tak mało fit. W końcu przy specjalnej okazji można sobie pozwolić na takie słodkie co nie co 🙂